Wyszystko co chciałbyś wiedzieć o seksie, ale…

ilość skutków ubocznych leków antykoncepcyjnych jest tak duża, że farmaceuci wyciągają ulotki z tych preparatów aby tylko je sprzedać, że najważniejsze dla magistra i kierownika apteki jest zarobek, a nieważne co sprzedają

To usłyszała pewna farmaceutka na naukach przedmałżeńskich w kościele. Moi znajomi się dowiedzieli przy podobnej okazji, że miłym obowiązkiem małżeńskim jest codzienne mierzenie przez męża temperatury w pochwie żony, a ja usłyszałem od pani z takiej poradni, że nie mierzenie temperatury w pochwie w ramach metody kalendarzykowej sprowadza tą jakże skuteczną metodę antykoncepcji do XIX wieku! A wy co odkrywczego usłyszeliście? Właśnie do mnie dotarło, że nauki przedmałżeńskie w kościele są jedyną zorganizowaną, powszechną edukacją seksualną w naszym kraju, szkoda tylko że całkowicie mijającą się z prawdą, a edukacja seksualna w szkole? No cóż, ta w odróżnieniu od katechezy jest podobno niezgodna z Konstytucją RP. No cóż tak to już jest jak się żyje w kraju rządzonym przez postępowych liberałów…

25 Responses to “Wyszystko co chciałbyś wiedzieć o seksie, ale…”

  1. A czy uczą też, że miłym obowiązkiem małżeńskim jest sprawdzanie przez żonę czy członek jest dostatecznie gorący i sztywny, by wypełnić jego świętą małżeńską powinność? Podejrzewam, że jak zawsze, sfeminizowany Kościół zapomina o dobrym samopoczuciu i szczęściu mężczyzn…

  2. No a podstawa katolskich nauk: małżeństwo jest po to żeby robić następnych katolików. Katol bierze ślub po to aby się rozmnażać. Nic innego nie jest ważne.

  3. @BTD
    Tu akurat mijasz się z prawdą, z tą bzdurą akurat KK się pożegnał oficjalnie jakiś czas temu (co nie przeszkadza niektórym dewotom i księżom dalej głosić tego typu dyrdymałów, “katolicy” to zabawna grupa, wielu próbuje być bardziej papieskich od papieża).

    Co do nauk, Jiima dla świętego spokoju i spełnienia pragnień Tej Drugiej Osoby o ślubie kościelnym i weselu, brało udział w takich “naukach”. Problem co ciekawe nie stanowiło Jiima, które wprawdzie ma gruntowne wykształcenie biologiczne, ale w myśl zasady “nie moje małpy nie mój cyrk” nie próbowało prostować steku bzdur wygłaszanych. Problem zrobiło To Drugie, które jako psycholog z zacięciem medycznym nie wytrzymało… no i zostało ogłoszone heretykiem, bo za cholerę nie chciało dać biednemu prowadzącemu spokoju z pytaniem “co takiego potwornie grzesznego jest w prezerwatywie”.

    Teza była prosta, tabletek nie bierzemy z przyczyn medycznych (zaburzenia hormonalne), spiralki itepe nas nie interesują, bo tak w zasadzie to chcemy mieć jakieś dzieci bez pitolenia się z wyjmowaniem tego. Metody “naturalne” dla nas nie działają, z uwagi na powyższe zaburzenia hormonalne i nieuregulowany, stresujący tryb życia (prowadzący po długich naciskach przyznał nam rację z tymi zaburzeniami hormonalnymi, ale zaczął sugerować że przecież możemy zacząć żyć zdrowiej – w domyśle zrezygnować z dobrze płatnej pracy i studiów najwyraźniej. W końcu błogosławieni ubodzy i cisi…). W związku z czym stosujemy prezerwatywy i chwatit.

    Na szczęście prowadzący nie próbował wciskać rozpowszechnianych podobno od czasu do czasu teorii o dziurkach w gumie, które są na tyle małe że uszkadzają plemniki i nie dość że ciąża jest, to z wadami genetycznymi (autentyk z “nauk” w zamieszkanej przez rodzinę wsi). Przyznał, że prezerwatywa nie morduje nienarodzonych dzieci i nie truje organizmu kobiety. Ale – uwaga – jest NIEMORALNA! Bo każdy “uczciwy stosunek małżeński” kończy się złożeniem nasienia w pochwie. Inaczej jest straszny grzech i w ogóle. Dowcip śmieszy naszych znajomych po 4 latach od imprezy….

    Z litości nie pytaliśmy prowadzącego o seks oralny bo pewnie nawet nie wiedział co to. W końcu błogosławieni ubodzy duchem…

  4. Stosowanie watykańskiej ruletki od XIX wieku. Czterdzieści cztery znaki zapytania i parę wykrzykników.
    Nie wie biedactwo o decyzji Piusa XII (1939-1958) pozwalającego na współżycie seksualne w ,,bezpiecznym okresie”, podjętej nieco później.
    Z zawiści więc powiem, że stosowanie kalendarzyka małżeńskiego przed nieomylną decyzją papy, było grzechem śmiertelnym. Z zawiści też nie powiem marnego słowa o kondycji seksualnej ,,pani z poradni” (o wiek nie wypada pytać). O umysłowej mógłbym, ale zrobiła to lepiej ode mnie.

    • Abulafia, ponieważ jako wojujący ateista (w odróżniueniu ode mnie, olewającego temat outsidera), dużo uważniej śledzisz co pisze “wróg”, znalazłeś może wyjaśnienie dlaczego prezerwatywa jest oszukiwaniem natury i grzechem, a seksienie sie w okresie niepłodnym (skuteczność wyznaczenia owego okresu pomijam, są komputerki, drogie jak cholera, które pozwalają to określić w miarę dokładnie na podstawie poziomu hormonów) takim oszukiwaniem natury i boga judeochrześcijańskiego nie jest?
      Temat mnie interesuje z powodów czysto filozoficznych, a wiem że sporo na ten temat czytałeś, więc może takie wyjaśnienie ci się przed oczy rzuciło? Bo jak dla mnie, skoro tatuś z “Sensu życia” nie mógł stracić jąder w wypadku, bo to by było oszustwo, to czemu “metody naturalne” nie są? Zwłaszcza że przestały być oszustwem w wyniku światłej decyzji papieża, więc może razem ze światłą decyzją było jakieś uzasadnienie?

  5. Ja wiem, że w zasadzie to nie jest zabawne, ale mnie się szalenie podobało podczas nauk, w których uczestniczyłam podobnie jak Jimma, że Pan ( bo to był Pan, ktory mówił o mierzeniu temperatury w pochwie i tak dalej) w ogóle nie robił sobie nic z faktu, że 50% uczestniczek tego cyrku było w zaawansowanej ciąży i jechał z programem przy założeniu, że współzycie zacznie sie po ślubie. Nie byłam tak wyrozumiała jak Jimma i po drugi razie dałam sobie spokój, licząc na to, że nie odpędzą mnie od ołtarza. Nie odpędzili. Może nie zauważyli?

    • Sprostowanie – nie były w zaawansowanej ciąży, tylko im się wcześniaki urodziły… No bo jak się dziecko rodzi 3 miesiące po ślubie to musi być wcześniak…

      Jiima było nie tyle wyrozumiałe, co wytrwałe, bo franciszkanie mimo swej wyrozumiałości dla odszepieńców uważali że przepis to przepis. Jiima jest legalistą i też uważa, że “durne prawo ale prawo”. A poza tym ciekawym doświadczeniem było zobaczyć, że “Sens Życia” to jednak nie efekt pokręconego poczucia humoru Johna Cleesee i spółki, ale najprawdziwsza prawda…
      Ciekawe czy John Cleesee dowiedział się jaki hołd składa się jego twórczości w każdej parafii gdy odwiedził Polskę? Pewnie nie, choć założę się, że niektórzy prowadzący takie nauki nawet Monty Pythona potrafią przegonić w absurdzie.

  6. słowo daję, że napiszę o tym książkę i sprzedam na swoim blogu, ponieważ pomysł jest Genialny !

  7. [...] [notes|brochy] Wyszystko co chciałbyś wiedzieć o seksie, ale… [...]

  8. @ Jiima.
    Ależ z Ciebie prowokator. Wywołujesz do tablicy znając odpowiedź na zadane pytanie. Czyżby w celu dowartościowania się?
    Dobrze przechero. Ateista tak to widzi.
    Tzw. ,,okres bezpieczny” stosunków płciowych jest ideą manichejczyków. Zetknął się z nim wyznawca Maniego Augustyn z Hippony i wdrażał w życie, skoro po 11-latach współżycia z kochanką dorobił się tylko jednego potomka. Kiedy przeszedł na pozycje katolickie nagle zgorszyło go wykorzystywanie ,,okresu bezpiecznego” przez nowych współwyznawców. Potępił bezprodukcyjny akt płciowy jako ciężki grzech. Co więcej- seksowi z niepłodnym współmałżonkiem, w okresie ciąży i po menopauzie także groził ogniami piekielnymi. Pogląd Augustyna stał się tradycją Kk. Został potwierdzony przez wielu namiestników Chrystusa od Grzegorza Wielkiego po Innocentego XI.
    Z innej beczki.
    Dzięki nauce-głównie badaniom psychologii-dowiedziono integralności seksu z życiem duchowym człowieka. W postrzeganej przez Kk. nieokiełznanej lubieżności dopatrzono się czynników wpływających na zdrowie psychiczne. Biologiczne kryteria seksu uzupełniono więc o wartości duchowe. Seks stał się dopełnieniem miłości. Poluzowano gorset dogmatycznego i stereotypowego podejścia do tej sfery życia. Nieludzkie nauki Kościoła zarzucono na rzecz realizacji pełni człowieczeństwa. Nadzorowanie intymnej sfery życia wiernych wymknęła się Kościołowi spod kontroli.
    W 1940r. Pius XII sprzeniewierzając się wielowiekowej tradycji Kk. wyznaje; ,,para dążąca do przyjemności i radująca się nią (w związku sakramentalnym) nie czyni nic złego”. Tę uwerturę rozbudował do opery w 1951r. dopuszczając regulację urodzin metodą rytmów. Uznanie aktu płciowego wynikającego z dążenia do przyjemności oparł na ,,nie zagrożeniu celowości aktu naturalnego i jego dalszym naturalnym konsekwencjom”. Boski zwód.
    Odstępstwo od ortodoksji za cenę utrzymania wpływu nauk Kk. na wiernych było zgniłym kompromisem. Zwróćmy uwagę, że u podłoża ,,kalendarzyka” leży zamysł zwodzenia natury. Tak jak i przy użyciu prezerwatywy, akt płciowy nie służy prokreacji, co wg. tradycji Kościoła jest grzechem. W obu przypadkach dochodzi bowiem do świadomego marnotrawienia nasienia i nie służy przekazywaniu życia. Ale praktyka życiowa urąga świętej tradycji. Wobec nieprzystawalności dogmatu Augustyna do życia Kościół jest zmuszony iść na kompromis.
    Przyzwolenie Piusa XII na regulację urodzin metodą rytmów jest formą antykoncepcji. Obudowanie decyzji niebotycznym pustosłowiem nie zmieni nadużywania praw natury z egoistycznych pobudek. Kk. zachował decyzyjność oraz nieomylność namiestnika Chrystusa lecz w gorsecie dogmatyki poluzował troki. Ewoluuje? Ależ skądże-ustępuje wobec faktów dokonanych czyniących jeden z dogmatów martwym.
    Kościół katolicki nie rozumie, że seks i miłość są kompatybilne-zauważa P. de Rosa. Moim zdaniem-rozumie doskonale, skoro poszedł na ustępstwa zachowując pozory wpływu na stan umysłów wierzących. Gra warta świeczki.
    Czemu zatem watykańska ruletka jest ,,cacy” a prezerwatywa ,,be” pozostawiam jako temat przerobienia do domu. Moje wnioski mogą kogoś porazić skrajnością. Na ateistyczną logikę; pierwsza ma nihil obstat Kościoła, druga-nie przynosi zysków watykańskiemu holdingowi. Luteolas produkowany przez firmę, w której Kościół ma spore udziały (Instituto Farmacologico Serono) jest środkiem wczesnoporonnym, ale leczy menopauzę. Itd, itp.

    • Acha
      Dzięki za wywód filozoficzno – historyczny. Czyli tak jak Jiima myślało, uzasadnienia nie ma albo jest bez sensu.

      “Every sperm is sacred, every sperm is good”

      Nie, czekaj, a biblia? Onan i te sprawy (który wbrew temu co utarło się w opinii ogółu stosował (niezbyt skuteczny) stosunek przerywany by nie zrobić dziecka, a nie “walił gruchę”). Wprawdzie Jiima, jako osoba znająca znaczenie słowa “metafora” zawsze myślało że cała idea polegała na tym, że ów biblijny bohater sprzeciwił się swojemu bogu (który kazał mu zrobić konkretne dziecko z konkretną babą, a on się migał, w dodatku z pobudek innych niż atrakcyjność partnerki) i *dlatego* zgrzeszył, ale oczywiście lepiej wszystko uznać dosłownie i stwierdzić jak w piosence z “Sensu życia”.

      BTW, wiesz może, czy pomysł, że kobieta odczuwająca przyjemność z seksu jest niemoralna, to oficjalne wypociny któregoś z kościelnych filozofów, czy jedynie zdewociałe bredzenie tych co im przyjemności nie sprawiało?

  9. Jiima moja podziwiac Twoja za cierpliwosc. Moja by sie od razu zapytac czy podczas tego miezenia temperatury mozna uzywac kajdanek. Ewentualnie jakichs pejczy przed albo po, i czy to mialoby wplyw na wyniki pomiaru. A poza tym ciekawe czy raz wystarcza czy trzeba co najmniej 3 razy i potem obliczac srednia?

    • Nie wiem. Jiima nigdy nie pomyślało by termometru użyć jako narzędzia zabaw łóżkowych. A pejcze na pewno wpłynęłyby na wynik pomiaru, z resztą jakakolwiek zabawa również – zwiększa się ukrwienie w/w miejsc więc i zmienia się temperatura.
      Pomijam fakt że Jiimie na ogół rano się nic nie chce, a jeszcze trzeba zwlec się z łóżka i iść do roboty…

      Obeliks, zapomniałeś o macaniu śluzu. To dopiero jest zabawa (ironia).

      A cierpliwość Jiimy jest legendarna :P

  10. może damy temu spokój. Dziś już wiadomo, że KK upadł.

    • Niestety, chyba się mylisz. Zależy co definiujesz jako “upadek”. Bo jak na moje obserwacje, ma się niestety całkiem dobrze

  11. Szczerze to dzięki nieudolnej edukacji seksualnej mamy tyle maluszków. Przyznam, że ani ja, ani żaden ze znajomych nie nauczył się żadnych faktów. Nie było nigdy o cyklach, o antykoncepcji takiej a takiej, nic. Znaczy dobra, było coś, ale to coś nigdy w życiu by się nie przydało.

    Znam to ze swojego przykładu, przyznaję się bez bicia, że chyba miesiąc siedziałem przed kompem i czytałem wikipedię i różne fora zanim się pokapowałem ‘o co kaman’. Od tamtej pory służyłem dobrą radą znajomym bo oni z tych lekcji wynieśli takie informacje:
    antykoncepcja hormonalna powoduje tycie i bezpłodność
    każdy wpadnie tylko nie ja, nie potrzebuje się zabezpieczać
    przecież seks nie ma nic wspólnego z robieniem dzieci
    jakoś to będzie
    gumki są niezdrowe dla pochwy
    gumki to oznaka słabości (?)
    i jeszcze wiele innych.

  12. Ksiadz, ktory z zasady nie powinien sprawdzac sie na polu seksu ma na ten temat wiecej do powiedzenia niz inni. Ciekawe podejscie do rzeczy, prawda? A myslalam, ze nie zyjemy juz w sredniowieczu i informacje sciagamy z dobrych zrodel. Co boskie Bogu…

    • Wiesz, to nawet ciekawsze, bo oni nie mówią o *seksie* tylko o *farmacji* na której znają się chyba jeszcze mniej. Co do seksu, różne rzeczy jużem widziało i słyszało, uwierz mi że akurat na seksie księża znają się całkiem nieźle… może nie wszyscy, ale…

  13. wszystko zalatwia szklanka ciepłej wody przed….;)

    • I papieros po… Co do tematu – pewnie wiele osób ma już dość, że Polska jest tzw. krajem katolickim. Takie świeckie Czechy są lata świetlne (pomijając fakt, że jest to jednostka długości) przed “nami” jeżeli chodzi o edukacje seksualną. Chyba właśnie ten katolicyzm jest główną przeszkodą. Ale tego raczej nie da się przeskoczyć, może za dwa pokolenia… Może.

  14. Brocha, nie śpij.
    Zajrzyj proszę na stronę internetową ,,The Onion”. I nie spadnij ze stołka przy czytaniu.
    Seksualne deprawowanie księży przez młodocianych ponętnych grzeszników powala. Aż zbolałe matki dziękują panu w bieli, że przebaczył ich grzesznym dzieciom otwierając drogę do zbawienia.
    Machiavelli i Goebelsem płoną. Ze wstydu.
    Śmierciogenny nieśmiertelny seks z nowym obliczem.

    • Cześć,

      nie śpię, dzisiaj właśnie wróciłem po dwóch tygodniach z urlopu i próbuje się jakoś odnaleźć

  15. heh. takie i podobne bzdury slyszalem rowniez od katechetki w szkole podstawowej. to powinno być zakazane.

  16. Dajcie spokuj ! Jak ktoś będzie


Leave a Reply