notes|brochy

Nie pożądaj żony swojej

Opublikowany w absurd, kościół, społeczeństwo by brocha w dniu maj 7th, 2008
Coraz częściej dochodzę do przekonania, że wiarę katolicką można okupić ciężką chorobą psychiczną. Właśnie w archiwum Polityki ukazał się artykuł dotyczący małżeństw cywilnych zawieranych przez rozwodników. Kościół ich nie potępia, ale za to uznaje, że miłość fizyczna w takim małżeństwie jest grzechem. Dwa cytaty z artykułu:

Gdy Jadzia strzyże Bogusia, swojego cywilnego męża, on siada nagi na taborecie, żeby nie roznosić potem po kawalerce kłaków na ubraniu. Jadzia, kościelna żona innego mężczyzny, dotyka jego karku… Różaniec. Jest zawsze w zasięgu palców, żeby ujarzmić demona cielesności. Ksiądz mówi Bogusiowi: – Weź wtedy różaniec i klep na siłę, tak jakbyś strzelał słowami z karabinu. Więc Boguś zaklepuje myśli paciorkami.

albo to

On ma obsesję nieczystych myśli. Jakby się uwzięły. Gdy mija łukiem oblepione nagim ciałem kioski, gdy patrzy na film, na Jadźkę. Pallotyn uspokaja: – Ty, chłopie, nie przejmuj się, do końca życia będziesz walczył. Pożądanie umiera dopiero trzy dni po człowieku. Najgorzej jest nocą. W dzień Boguś może wyjść z domu, iść przed siebie, gdziekolwiek. Co zrobić z szatanem nocą? Ksiądz: – Na kolana i proś. Boguś: – Ten moment upadania na kolana. Czujesz kpinę szatana: nie ośmieszaj się, zdziwaczałeś? Poczucie winy wobec Boga wraca jak natręctwo przy każdym dotyku. Ksiądz uspokaja: – Jedno, co możecie zrobić, to modlić się i czekać na łaskę. Przyszła.
Dla mnie nie ma wątpliwości, że Pan Bogusław potrzebuje pomocy psychologicznej, nie kościelnej - ta już go zaprowadziła do granicy obłędu. To co wyczynia kościół z tymi ludźmi jest karygodne i niezgodne z prawem naturalnym. Kościół, który się tak szczyci tym, że pomaga ludziom w rzecziwistości pogrąża ich w chorobach psychicznych.

31 Responses to 'Nie pożądaj żony swojej'

Subscribe to comments with RSS or TrackBack to 'Nie pożądaj żony swojej'.

  1. byte said, on maj 7th, 2008 at 12:12

    Ta, czytałem to w wydaniu papierowym. Włos się jeży na głowie.

  2. jiima said, on maj 7th, 2008 at 13:27

    I po co oni się żenią? Chyba tylko po to, by hartować wolę. No cóż, jak chcą się umęczać, ich sprawa. Ponieważ nie mogą ze sobą sypiać, to przynajmniej życia swoim dzieciom nie zwichną…
    BTW, przypomina mi to historię jaką prof. Starowicz opowiadał na wykładzie - o małżeństwie katolickim, które przez kilka lat zawzięcie praktykowało czystość przedmałżeńską. I po ślubie mężowi tak już zostało. Znaczy - nie stało.
    Poszli więc do szanownego profesora po radę, a ten że to w sumie prosty przypadek, takie natręctwo, da się z tego wyjść, itd, itp. powiedział jak (niestety, jednym z zabiegów jest regularna masturbacja - nie wiem czy to przeważyło czy cokolwiek innego). W każdym razie małżeństwo postanowiło się naradzić.
    Efekt narady był interesujący - oni niechęć do współżycia odbierają jako boską łaskę! Bo dzięki temu ich związek nie będzie skażony grzesznymi myślami czy coś w tym stylu. Jedyne, czego by chcieli od pana profesora, to żeby im powiedział, jak mają ze sobą mieć dziecko! Bo dziecko musi być!
    Profesor oczywiście zadania się nie podjął, ale z tego co mówił, dałoby się coś wykombinować i pewnie jak trafią na jakiegoś “katolickiego” lekarza to im pomoże. Ja bym za to ich profilaktycznie wysterylizował…

  3. Abulafia said, on maj 7th, 2008 at 13:29

    Tak więc mamy sakrament małżeński. Sakramentu rozwodu nie stworzono jeszcze. Ale on istnieje w zaciszu konsystorza od zarania istnienia chrześcijaństwa. Blisko 3000 rocznie ,,nierozerwalnych związków” Polek i Polaków unieważniał Watykan za JP II. Z chwilą uznania papieża Namiestnikiem Chrystusa mógł on rozwiązać każde małżeństwo, bo…posiadł dar używania mocy boskiej. Nie jeden kamień, nie jedno arcydzieło tworzy San Pietro za pieniądze płynące do papieskiej kasy z tego niecnego procederu.
    Na usprawiedliwienie pierwszych po bogu dodać należy, że nie oni są bezpośrednią przyczyną po rozwodowych patologii rozdzielonych związków poza boskimi auspicjami. Oni tylko wcześniej przygotowali grunt, utwierdzając wiernych w przekonaniu, że życie nie pobłogosławione sakramentem depozytariuszy ,,aktów łask” jest występne. Resztę pozostawili wyobraźni zaprogramowanych grzeszników podsuwając wizje piekielnych ogni, wyrzutów sumienia i kary za grzechy.
    Współczesna historia Polski zna wiele przypadków osób rozwiedzionych wyobcowanych ze społeczności, zepchniętych na margines życia nawet w domach bez klamek. Osobiste dramaty wierzących nie obchodzą eunuchów. Towarzystwo grzyba halucynogennego potrafi takim ludziom zamienić życie w piekło. Łatwo mówić eunuchom i moherom o cnocie, kiedy z rzeczy na ,,p” pozostało im tylko golenie.

  4. Nonchallance said, on maj 7th, 2008 at 13:40

    Jestem gotowa się założyć o każdą kasę, że gdy Boguś stanie przed Bogiem (o ile stanie bo głupota to moim zdaniem najcięższy grzech) to usłyszy :” Nigdy nie widziałem większego durnia”. KK jako doradca w jakiejkolwiek sprawie? Dziękuję , postoję.

  5. Kanadol said, on maj 7th, 2008 at 14:23

    Nawiazujac do wpisu Abulafii, te 3000 koscielnych “rozwodow”… Ile w tym obludy kosciola… bo przeciez niema rozwodow koscielnych, tylko niech mi nikt nie tlumaczy, ze sa to uniewazniena malzenstwa a nie rozwody.

  6. Valdo said, on maj 7th, 2008 at 15:35

    @Abulafia.Swieta prawda,swieta prawda!Pozdrowienia.

  7. Tomasz said, on maj 7th, 2008 at 16:59

    Ja pożądam tylko cudze.

  8. kortyzol said, on maj 7th, 2008 at 18:06

    Jadźka robi zęby dla Jezusa, widuje po nocach Szatana z “Pasji” i nikt jeszcze psychiatry nie zawezwał ? O Bogusiu pomilczę.
    “Ksiądz uspokaja: – Jedno, co możecie zrobić, to modlić się i czekać na łaskę.”
    Chyba w postaci elektrowstrząsów…

  9. Elenoir said, on maj 7th, 2008 at 19:59

    Owszem, zachowanie tych osób jest śmieszne z naszego punktu widzenia, ale to dorośli ludzie - sami o sobie decydują. Skoro wolą żyć w ciągłym stresie i poniżeniu z powodu wiecznych pokus po to, aby móc przystępować do sakramentów, no to jest to ich sprawa.

    My możemy się tylko dziwić, jak bardzo można ulec indoktrynacji religijnej.

  10. jah said, on maj 8th, 2008 at 7:57

    niemowite jakie spustoszenie i destrukcję sieje to w ludzkiej głowie

  11. CoSTa said, on maj 8th, 2008 at 8:28

    A ja tam widzę w tych cytatach kawał zdrowego zboczenia i tylko utwierdzam się w przekonaniu, że kościół to najnormalniejsza pod słońcem ludzka instytucja ale z lekko odmiennymi nazwami tych samych dewiacji.

  12. jiima said, on maj 8th, 2008 at 13:35

    @Abulafia

    Niestety, muszę powiedzieć, że twoja uwaga o “kościelnych rozwodach” to nadużycie semantyczne. To, że kościół sam nadużywa i to nie tylko semantyki, to zupełnie inna sprawa.
    Z rzeczy zabawnych - czy wiesz że wystarczającym powodem dla unieważnienia małżeństwa jest… bezpłodność kobiety? Co ciekawsze, zwłaszcza jeśli poinformowała męża o tym wcześniej. Ślub bowiem zawiera się po to by mieć dzieci. Czyli mamy tu sakrament “wyłudzony”, a więc nieważny.
    Z bezpłodnością faceta chyba jest podobnie, ale katole zwykle zwalają winę na kobietę - jak to, ja jestem niepełnowartościowym facetem???
    Przykład ze “szkolenia przedmałżeńskiego” odnośnie tego typu spraw. Facet powinien prowadzić “zdrowy styl życia” ale tylko na kilka miesięcy przed planowanym wyprodukowaniem dziecka (oznacza to m.in. nie spożywanie alkoholu itp.). Kobieta powinna tak się prowadzić przez całe życie bo “całe jej życie poświęcone jest dzieciom” i każde zaimprezowanie może w odległej przyszłości odbić się na jej potomstwie. W skrócie, kobieta jest workiem na spermę.
    A, jeszcze jeden wesolutki przykład katolickiej logiki. Antylkoncepcja jest grzeszna gdyż (oprócz całej masy debilnych i zmanipulowanych zarzutów) jest po to by nie mieć dzieci. To główny jej problem i powód dla którego jest zakazana. A “naturalne metody planowania rodziny” grzeszne nie są gdyż… są one po to by mieć tyle dzieci ile się chce i wtedy gdy się chce. Czym to się różni od antykoncepcji gdy pod zmienną ilość dzieci podstawi się zero, tudzież pod planowany termin “święte nigdy” tego już prowadzący nie potrafił wyjaśnić…

  13. Abulafia said, on maj 8th, 2008 at 16:03

    @ jiima.
    Zgadza się-zamierzone nadużycie. Rozwód w ustach urzędnika pana boga brzmi heretycko, więc zastąpiono to unieważnieniem małżeństwa. Dowcipniej. Na Soborze Trydenckim orzeczono; ,,Jeśli ktoś twierdzi, że Kościół katolicki myli się gdy naucza, że węzeł małżeński nie może być rozwiązany, to na tego anatema”. Piękna i z taką prostotą ułożona formułka, nie wyjaśnia fikcji wielu małżeństw i ich unieważnienia, a tylko usprawiedliwia postępowanie Kościoła zawłaszczającego prawo decyzji w tej materii. Unieważnianie związków dwojga ludzi płci przeciwnej przeprowadzał Lateran-i przeprowadza dalej-mimo obłożenia klątwą unieważniacza. Pieniądz czy prawa dla kleru okazały się silniejsze od piekielnych gróźb, w myśl zasady; dogmaty dla maluczkich, przywileje dla nas. Wykorzystując więc gumowe prawa wynikające z Biblii (Pwt. 21,1; Mt.19,7 i 5,31) unieważniało i rozwiązywało to…co samo złączyło. Szły na to majątki państw, księstw, latyfundiów a nawet obficie użyźniano ziemię krwią, by przebłagać boga w osobie papieży.
    A jakie wybiegi stosowano-głowa mała. Nie skonsumowany związek, choroba psychiczna, przymus…co podyktowała fantazja kastrata umysłowego na Tronie Piotrowym lub sytuacja polityczna. W zaciszu konsystorza z całym bagażem hipokryzji i nieomylności ferowano wyroki dla możnych i zamożnych tego świata w myśl zasady divide et impera.
    –przywilej pauliński-przejście jednego z małżonków na katolicyzm (wprowadza Urban III),
    –non consumatum-3 lata zaścielonego i nie tykanego łoża (obowiązywał od początku chrześcijaństwa),
    –przywilej mnicha-rozwód przez powołanie kapłańskie (jak wyżej),
    –prawo wyboru-przy przejściu kacyka plemiennego czy wodza Indian mogli oni wybrać sobie żonę jedną z wielu (tak postanowili; Paweł III i Grzegorz XIII),
    –przywilej piotrowy-rozwód dla ,,dobra Kościoła i wiary” (decyzja Leona XIII i Piusa XI).
    Legenda mówi o pewnym biskupie, który udzielał rozwodu od ręki mężom noszącym zbyt krótkie giezło, tak że wystawał spod niego saczek. Powód; żona nie dba o męża. Ależ fiolet miał powodzenie. Szpaler mężczyzn w krótkich giezłach zawsze towarzyszył jego lektyce.
    Gdyby traktowano małżeństwo w kategoriach osobistych człowieka, kiedy mężczyzna i kobieta ślubują sobie nawzajem-nie byłoby problemu. Kiedy jednak Kościół katolicki nadał temu rangę sakramentu wychodzą sakramenckie absurdy. Więc obojętnie jak się zwał faktem są dramaty ludzkie dotykające wielu osób. Przeważnie uciskane kobitki (oby żyły wiecznie i rosły takie jak ja), jako że nie po to mężczyźni stworzyli sobie patriarchalny system społeczny, żeby cierpieć z tego powodu. Zresztą, to ponoć rewanż za wcześniejszą dominację kobiet czyli matriarchat.

  14. czescjacek said, on maj 8th, 2008 at 16:05

    @jiima

    no właśnie z naturalnym planowaniem rodziny to dość częstym błędem jest uznawanie tego za niegrzech wogle. czasem jest grzechem, a to wtedy, kiedy się stosuje przez długi czas i to tak, żeby na pewno nie mieć dziecka. dozwolone jest przez krótszy czas albo nie wiem, niedokładnie żeby jakąś szansę bozi zostawić.

    istotą grzechu antykoncepcji jest Sprzeciwianie się Woli Boskiej (bo bozia się cieszy, kiedy w pochwie zostaje umieszczony penis i to w taki sposób, żeby spłodzić, a płacze, kiedy penis zostaje umieszczony gdzie indziej, a pochwa jest samotna lub ma innych odwiedzających).

  15. jiima said, on maj 9th, 2008 at 8:56

    @czescjacek

    Nadal nie widzę różnicy :P
    Niestety, jestem osobą wyjątkowo logiczną, więc zrozumienie prawd objawionych przychodzi mi z trudem.

    Dokładniej - świetnie wiem czemu takie bzdurne zakazy i nakazy, ale o tym już było tyle razy że nie warto wspominać…

  16. PS said, on maj 9th, 2008 at 9:35

    Chciałem tylko sprostować, że nie unieważnia się małżeństwa, tylko stwierdza nieważność - że było nieważne od samego początku. Jeśli było ważne - klamka zapadła. Przynajmniej w teorii.

  17. jiima said, on maj 9th, 2008 at 13:49

    @PS
    Zgadzam sie w całej rozciągłości - jeśli małżeństwo zostało uznane za nieważne (a nie unieważnione, drobna różnica) to zakłada się że nigdy nie zostało zawarte.

    Jak zwykle - w teorii.

  18. czescjacek said, on maj 9th, 2008 at 14:24

    @jiima

    no na mój rozum jest taka różnica, że jak w małżeństwie ma za pół roku dojść do dramatycznej zmiany życiowej i wcześniej nie chcą się rozmnożyć, to mogą przez ten czas poużywać npr. ale nie mogą np. sobie zaplanować, że w ogóle nie będą mieć dzieci i chronić się npr-em.

    istota jest taka, że stosując npr dopuszcza się możliwość zajścia w ciążę, a stosując inne metody - nie.
    nie wiem, czy można odwlec zajście w ciążę dajmy na to stosując dziurawe kondony albo przeterminowane talbetki, though :)

  19. jiima said, on maj 9th, 2008 at 15:56

    @czescjacek

    Dla mnie to zbyt pokrętne. Wiesz, skoro o tym mówimy, to tak się składa, że używam prezerwatyw, ale nie przeszkadzało mi to w niczym, żeby mieć dwójkę dzieci. Po prostu nie używałem ich wtedy gdy było takie zapotrzebowanie :)

    Chyba tylko może chodzić o to, że “NPR” nie jest specjalnie skuteczny nawet jeśli robi się wszystko zgodnie z instrukcją…

  20. czescjacek said, on maj 9th, 2008 at 16:40

    nie sądzę, bo sporo w propagandzie katolickiej jest o tym, że właśnie wbrew temu co rozpowszechniają cywilizacyjnośmiercionośni seksuolodzy, NPR jest bardzo skuteczne. myślę że jednak idzie o naturalność, znaczy że niby nie ma żadnej interwencji w przebieg stosunku. albo inaczej - naturalność jest dogodnym wyjaśnieniem, a nieskuteczność tylko dodatkowym plusem :)

  21. dru' said, on maj 9th, 2008 at 22:20

    Czescjacku skuteczność NPR myślę, że przewyższa w niewielkim stopniu stosunek przerywany. Polecam poczytanie forów na ten temat. To prawie jak wróżenie z fusów.
    W skrócie co może zaburzyć metodę NPR:
    - alkohol w trakcie cyklu
    - choroba
    - nieregularna miesiączka
    i pewnie kilka innych rzeczy.
    NPR podobno dobrze nadaje się do leczenia bezpłodności. I w to jeszcze mogę uwierzyć.

    I jeśli umiesz, wytłumacz mi jaką to wartością jest odbycie naturalnego stosunku. Co to niby jest nienaturalny stosunek? Środki przeciwbólowe też są nienaturalne, nie mówiąc o antybiotykach…

    Takie gierki z wiernymi. :D

  22. czescjacek said, on maj 10th, 2008 at 9:48

    @dru

    ależ wiem, że NPR jest nieskuteczne. idzie mi o to, że katolicka propaganda często utrzymuje, że właśnie *jest* skuteczne, więc nieskuteczność nie jest *oficjalnie* ich zaletą.

    wartością naturalnego stosunku jest wg katolików, oczywiście, spełnienie woli Boskiej. nienaturalny stosunek to stosunek odbyty niezgodnie z wolą Boską. toż to podstawy :)

  23. hlb said, on maj 11th, 2008 at 13:52

    > Pożądanie umiera dopiero trzy dni po człowieku.

    czy ktos biegly w jezyku polskim moze mi objasnic, bo ja nietutejszy jestem: czyli po polsku chodzi o to ze w trumnie stoi palka, tak?

  24. Abulafia said, on maj 11th, 2008 at 14:58

    @hlb.
    Dla mnie też niezrozumiały passus przywołujący liczne skojarzenia i jeszcze więcej niedomówień. Potraktowałem go zatem jako figurę retoryczną podkreślającą seksualność czyli ,,wrodzoną naturalną funkcję organizmu i jeden z zasadniczych czynników motywujących do podejmowania więzi i kontaktów interpersonalnych” (za Encyklopedią).
    Najśmieszniejsze jest nadawanie seksualności (a więc pożądaniu) cech czynności poza organicznych, jak uprawianie hazardu lub zażywanie narkotyków. Seksualność się po prostu ,,uprawia”-jak był łaskaw odkrywczo zauważyć geniusz w dziedzinie seksu bezżenny jegomość w białej mycce.
    Nie wyjaśniono, jak można ,,uprawiać” naturalną funkcję nieodzowną żywemu organizmowi. Czym ją użyźniać i podlewać. Liczyć w jej pielęgnacji na własne siły czy łaskę niebios. Chętnie bym się poduczył, bo to
    Nie ma mistrzów u Amora
    każdy za terminatora.
    O tym, że jeszcze trzy dni po zgonie ,,żywy trup” zdolny jest do bara bara, dowiedziałem się z ust Pallotyna-zapewne doświadczonego takim stanem.

  25. jiima said, on maj 12th, 2008 at 12:00

    @hlb

    “Pożądanie umiera 3 dni po człowieku” to figura retoryczna. Jak dla mnie conajmniej kwadratowe koło, albo żart w stylu “Tylko jedna kategoria mężczyzn się nie podnieca. Ci co nie żyją”.

    Ksiądz wbrew pozorom może być niezłym ekspertem w tej dziedzinie. W końcu zawsze jest facetem i można z dużym prawdopodobieństwem założyć że żyje.

    Z kim - nie bardzo mnie to obchodzi.

  26. Abulafia said, on maj 12th, 2008 at 13:35

    @jiima.
    Powiedzmy przenośnia-nie figura retoryczna. Metafora bardzo osobliwa, bo trącąca nekrofilią.
    Mój lapsus nie podpada pod grzech, ale czy Pallotynowi zostanie odpuszczone profanowanie zwłok?

  27. hlb said, on maj 12th, 2008 at 14:53

    @Abulafia, @jiima:

    no z ta figura retoryczna to bylbym ostrozny. bo jesli tak to glaczego trzy a nie 7 ablo i 666 dni? mysle, ze jednak ‘autor cos mial na mysli’ :)

  28. haes said, on maj 12th, 2008 at 19:56

    Co do skuteczności NPR - przy bardzo ścisłym i dokładnym stosowaniu, się do wskazówek tudzież przy odrobinie szczęścia i dużej ostrożności (wspomniane już przesunięcie cyklu po chorobie może spowodować kinder-niespodziankę) metoda jest dość skuteczna. Istotą NPR i tym, co różni tę metodę od innych jest wstrzęmięzliwość - człowiek nie może pieprzyć się kiedy chce, ile chce i jak długo chce, ale tylko wtedy kiedy akurat może. W pozostałe dni napalonym małżonkom pozostaje zajęcie swoich rąk różańcem, aby te przypadkiem nie powędrowały pod kołderkę w wiadomym celu.

    I chyba właśnie to okresowe wstrzymywanie się od pokus, ćwiczenie panowania nad własną seksualnoscią i cielesnymi żadzami sprawia że czarna brać tak chętnie reklamuje NPR, którą to ja metodę uważam za niepraktyczną dokładnie z tego samego powodu, z którego Kościół uważa ją za praktyczną.

    A ja zapraszam do siebie na http://haes.wordpress.com

  29. Abulafia said, on maj 12th, 2008 at 21:10

    Ileż ja się nasumitował, by rozszyfrować skrót NPR. Niemoc prącia Ratzingera, Nowe Prawo Ruchu (frykcyjnego), Nie Profanuj Ręki (ożeń się)…Wyszła watykańska ruletka. Czyli Nieprzewidywalność Pospolitego Ru…szenia.
    @haes.
    Nie wiem kiedy, ile i jak długo człek może. Wiem, że bóg stworzył interwał, by nie paść trupem-orgazm.

  30. [...] http://brocha.wordpress.com/2008/05/07/nie-pozadaj-zony-swojej/trackback/ [...]

  31. dru' said, on maj 13th, 2008 at 0:42

    Był kiedyś taki raczkowski :D
    http://przekroj.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=2499&Itemid=67

Leave a Reply

Archiwum Brochy