Czy nawiedził twoje dzieci już obraz?
2008 kwiecień 24
Dzieci ze szkoły w Kościelcu od początku tygodnia nie chodziły na lekcje, bo… do wsi miał przyjechać święty obraz. To były “rekolekcje przed nawiedzeniem” – tłumaczą dyrektor i proboszcz.
Najbardzie rozczulający jest dyrektor szkoły w tej sprawie:
Dyrektor szkoły powiedział nam zdenerwowany: – Nie będę tego komentować. Nie ja o tym zadecydowałem. Dostałem pismo urzędowe w tej sprawie. – Od kogo? – pytamy. – Od proboszcza – odpowiada Bysiec.
W akcja zamieszeni są też bezczelni rodzice:
Opłacane przez podatnika gimbusy wożą nasze dzieci ze wsi do kościoła zamiast do szkoły – złości się ojciec jednego z uczniów.
Którzy wyraźnie nie rozumieją, że wieś nawiedziła kopia świętego obrazu i to ksiądz wydaje w tym okresie dyspozycje.
[źródło: gazeta.pl]

















no, Logiczne.
„urzedowe” — od Proboszcza.
a „ostateczne” — od jego szefa (będzie; ale to — już bez odwolań.)
Czy nawiedził twoje dzieci już obraz?
cos chyba nie tak z tym zdaniem.
tez raz to mialem jak chodzilem do szkoly. gierek mial przyjechac wtedy…
poza tym bys tak sie tej kopii obrazu nie czepial. a co mialo do wsi przyjechac? oryginal?
ja się nie czepiam kopi, tylko tego, że dzieci cały tydzień nie chodzą do szkoły, bo jakiś obraz ma przyjechać. Osobiście śmieszy mnie również modlenie się do obrazu, ale to nie to jest tutaj sednem sprawy.
W mojej rodzinnej miejscowości też był taki obraz i to w zeszłym miesiącu
! On wędruje z wioski do wioski, z domu do domu. I trzeba zmawiać przy nim różaniec, tzn. kto chce
. Można się załamać, tym bardziej, że święte malowidło podobno nocowało w moim pokoju! Ja ponownie protestuję!
Ile razy czytam o wedrujacych obrazach zawsze przychodzi mi na mysl
ziad przemowil do obrazu-cud sie stal pewnego razu…..itd”I jeszcze raz polecam “Niemcewicz od przodu i tylu”-na Zachodzie kawalek drutu zastepowal piorunochron i chronil przed uderzeniami pioruna u nas obrazy ustawiane w oknach-skutki byly jakie byly.
ciemny lud musi się słuchać i znać swoje miejsce…
Obrazy wywoływały u mnie wiele skojarzeń-szczególnie boskie.
Lekcja fizyki w średniaku. Niedouczony matołek pyta wykładowcę;
–Panie psorze. Po co mi te prawa Łoma, Boja-Mażinota i wahadła matematyczne?
Starszy pan zadumał się na katedrze i po chwili odpowiada.
–Ano po to, żeby w czasie wyładowań atmosferycznych nie sięgać po obraz matki boskiej częstochowskiej, tylko pomyśleć o piorunochronie.
Obraza boska? Nie. Zdzieranie łusek z oczu
***
A godne adoracji są te wszystkie madonny i matki boskie-nawet w reprodukcji. Bo kiedy uświadomimy sobie, że pozowały do nich artystom wykwintne kurtyzany najczęściej w nieogrzewanych pracowniach-zamtuzach, widzimy ile biedule wycierpiały dla chwały bożej.
obłęd!
Ten wędrujący obraz to taki odpowiednik łańcuszków z GG? Pytam bo kompletnie nie wiem o co lata…
“Fanatyzm jest przekleństwem narodów” chciałoby się rzec używając słów z piosenki Huntera.
Jestem katolikiem dość mocno zaangażowanym w życie Kościoła i razi mnie tylko jedno. Mianowicie media bardzo rzadko mówią o tym, co dobrego robi się w imię Chrystusa, a wyciągają w kółko brudy jak Rydzyk, pedofilia. Szczególnie, że to co tu przytaczasz, ma niewiele wspólnego z chrześcijaństwem, a jedyne są to jakieś chore fanaberie proboszczulka. Zresztą posłuszeństwo dyrektora też za dobrze o nim nie świadczy. No bo jak to, żeby decyzja jednego księdza była ważniejsza od obowiązku uczęszczania do szkoły? Rekolekcje można przeżyć i popołudniami/wieczorami (w sensie, że po lekcjach) i nie ma konieczności zmuszania do tego wszystkich wokół – nawet tych niewierzących.
@Ikaryjek
O tym co dobrego robi kościół katolicki, sam głośno trąbi, zaś ukrywa fakty niewygodne, więc nic dziwnego że ludzie je wyciągają na wierzch. Zwłaszcza że kapłani katoliccy z reguły pozują na autorytety moralne, zapominając o tym, że są takimi samymi ludźmi jak inni.
A parady kopii reprodukcji “świętego” obrazu budzą u mnie śmiech pusty, tym bardziej irytujące jest dezorganizowanie nauki z ich powodu. Jakie tam macie pierwsze przykazanie?
Może byśmy porozmawiali o 3 albo 4, już nie pamiętam, ale tym ze starego testamentu, nie tym klepanym na mszach. Żydzi wiedzieli co robą, zakazując swym współplemieńcom czczenia wizerunków – bo ludzie, zwłaszcza tacy do których idea abstrakcyjnego, wszechmocnego bóstwa nie dociera bo jest zbyt skomplikowana, zaczynają uważać, że to wizerunek jest bóstwem, jest “święty”, ma “nadprzyrodzoną moc” i tak dalej. Dla mnie to trochę się kłóci z dogmatami wiary, ale w sumie to nie mój problem bo nie moja wiara. Tak sobie tylko marudzę.
Dobrze że brocha ciebie mamy. Co my biedni naiwni byśmy wiedzieli o świecie bez ciebie.
Chciałbym podrzucić ci nową sensację w Kościele. Wyciągnięcie z trumny człowieka który umarł 40 lat.
A najciekawszy jest szwindel kościelny. Ciało człowieka wygląda tak jakby umarł co najwyżej kilka dni temu. Można się o tym przekonać tutaj
http://www.rp.pl/galeria/2,125444.html
http://youtube.com/watch?v=umY3T9_YNaw
Musiała to być jakaś podmiana !!! A może Kościół wynajął sowieckich specjalistów zajmujących się Leninem!!!
Chodzi oczywiście o Ojca Pio.
Powinieneś poświęcić co najmniej jeden artykuł temu skandalowi.
@jiima
Parady może tak nie rażą, ale nazywanie obrazu “świętym” i “cudownym”, tylko nie w znaczeniu pięknym lecz cudotwórczym, już trochę tak. Faktycznie tu jest problem przemiany znaku, symbolu, obrazu Matki Boskiej w coś dużo ważniejszego od niej. Nie wiem czy Bóg zadowolony byłby z całotygodniowego poświęcenia nauki dla modlitwy o wstawiennictwo obrazu, ale jakoś w to wątpię.
@Hazarus
Szwindel, nie szwindel – nie nam to oceniać. Natomiast samo wystawianie ciała (czy – o zgrozo! – chęć przywiezienie serca Karola Wojtyły do Polski) jest po prostu niesmaczne, by nie rzec obrzydliwe.
Huzarus, przepraszam Cię, ale widzę, że wzorem Kościoła katolickiego lubisz wywoływać deszcz, a potem się dziwić, że pada.
Znam parę nieprawdopodobnych historyjek z tzw . autopsji, które mogę przytoczyć dla zobrazowania marketingu i socjotechniki stosowanej przez Kościół katolicki dla zachowania nieprzemijalności papieży i świętych. Więc gwoli prawdy zauważ proszę, że spece od mumifikacji kałmuka astrachańskiego są tylko uczniami-acz pojętnymi-rodziny Signoracci.
Przytoczę może tylko naturalną metodę konserwowania zwłok zwaną saponifikacją.
To znany chemikom proces przeobrażeń tłuszczowo-woskowych uwarunkowany cechami środowiskowymi. W przypadku ,,zmydlania” szczególną rolę odgrywają; wyjątkowa wilgotność gleby, mały dostęp tlenu oraz bliskość występujących procesów gnilnych. W takim właśnie środowisku w wyniku procesów bio-chemicznych tkanka ciała przemienia się w mydło amoniakalne. Wydziela się tzw. trupi tłuszcz-adipocere-i balsamuje zwłoki zapobiegając procesowi gnilnemu.
Historia zna wiele przykładów ,,doskonałego” zachowania zwłok jak np. uznanego za świętego Andrzeja Boboli, ale także dziesiątek jeńców rosyjskich pochowanych w wilgotnych miejscach ziemi oświęcimskiej. Zatem rozumiem przypadek Boboli. Czym jednak wytłumaczyć ,,świeżość” rosyjskich heretyków poza saponifikacją? Może też skrycie byli wierzącymi?
Historia ojca Pio na razie przeżywa okres tzw. mitologizacji, już podawanej w wątpliwość stygmatyzacji przez współczesną medycynę i psychologię. Czekamy na dalsze rewelacje- nie Kościoła lecz nauki.
@Huzarus
Niektórzy filozofowie chrześcijańscy wykładają, że cuda są niemożliwe. Dlaczego? Dlatego że Bóg nie może w zbyt oczywisty sposób pokazywać swojego istnienia. W ten sposób bowiem odebrałby człowiekowi wolną wolę.
).
Nie chcę dyskutować na temat prawdziwości tego twierdzenia, gdyż nie jestem chrześcijańskim filozofem (nie jestem chrześcijaninem i na ogół nie uważam się za filozofa). Ale jakoś jarmarczno – przaśna wiara ze “świętymi” obrazami, relikwiami (na ogół fałszywymi), cudami polegającymi na tym że czyjeś tam zwłoki się zakonserwowały… no cóż, nie nazwałbym tego monoteizmem, raczej czymś z pogranicza animizmu i fetyszyzmu (mam na myśli termin teologiczny, nie zaburzenie seksualne
Niestety, to właśnie pod etykietką “chrześcijaństwo” próbuje się sprzedawać w Polsce, z resztą nie tylko w niej, ale jakoś mam wrażenie że na świecie kulty maryjne, kulty świętych i inne pseudo – chrześcijańskie neopoganizmy funkcjonują głównie w społeczeństwach prymitywnych, trochę na uboczu choć z pełnym poparciem Watykanu. Setki świętych patronujących różnym sprawom, od deszczu po internet – to ja wolę swoje dziesięć tysięcy bóstw, w zasadzie mamy to samo, tylko ja nie udaję że wierzę w jednego Boga.
Z resztą, problemem kościoła w Polsce jest nie tylko to. Pogański kult świętych w tym bogini – matki Maryi to drobiazg, mający w sobie coś uroczego i jednocześnie zagadkowego (Słowianie byli raczej patriarchalni, bóstwa kobiece na czele panteonu to raczej domena Celtów, skąd więc u nas się to wzięło?). Ponieważ jak już wspomniałem, to nie moja wiara, mogą sobie nawet wierzyć w cudowne sandały Jezusa Chrystusa, leżące na ołtarzu w Pcimiu Dolnym. Problemem jest za to wiara w bożków – na – Ziemii, księży, którzy momentami przypominają swym zachowaniem stereotypowy, pochodzący z kultury masowej obraz kapłana egipskiego, tudzież szamana Wielkiego Mzimu. To jest problem, bo wprawdzie, co zauważył Ikaryjek, jest pośród nich wielu wspaniałych ludzi, którzy pracują w tym zawodzie bo czują takie powołanie, niestety góra została opanowana przez cynicznych oszustów, wmawiających ludowi że zaćmienie to zemsta obrażonych bóstw, choć sami wiedzą jak jest naprawdę. Problemem jest to, że nawet jak się trafi wśród tych na górze porządniejszy, co nie oszukuje, nie wywyższa się, nie gwałci kleryków, nie ma podpisanej lojalki, to jeśli któryś z jego kumpli nie jest taki kryształowo czysty, on sam bruka swoje sumienie broniąc go przez “motłochem” i zaprzeczając prawdzie której miał dawać świadectwo.
Księża stanowią klikę, przynajmniej ci znaczniejsi, ci których pokazuje się w me(n)diach. Co gorsza, klika ta bojąc się utraty wpływów dąży do radykalizacji kościoła, chyba w myśl zasady że fanatyka trudniej będzie przekabacić. Dlatego oprócz ukrywania mniej kryształowych postaci, jawnie lub mniej jawnie popiera osobników w stylu pana prof. Nowaka, którzy powinni swoje kazania wygłaszać nie z ambon w kościołach, lecz z celi więziennej za podżeganie do nienawiści na tle rasowym.
Najsmutniejszym przykładem tego typu mechanizmu była ostatnia nominacja p. Głodzia na metropolitę gdańskiego i reakcja jego odchodzącego poprzednika, p. Gocłowskiego. Przypominam, że najpierw wypowiadał się on w mediach, jakim to niezbyt trafnym (łagodnie ujmując) wyborem jest Głódź na tym stanowisku, ale gdy sprawa została przyklepana, z uśmiechem oślizłego hipokryty powiadomił że nie wyobraża sobie lepszego następcy…
No, chyba że chciał przez to przekazać, że w polskim duchowieństwie nie ma już nikogo dostatecznie wysoko by załapać się na stołek, kto nie jest radiomaryjnym oszołomem. Wtedy cofam to co powiedziałem…
@jiima
Abp. Głódź ma problem, że wszyscy już go zdążyli skrytykować i zmieszać z błotem, jeszcze wtedy, kiedy był plotką. Myślę, że abp. Gocłowski po prostu postanowił jako autorytet (bądź co bądź nie tylko wśród katolików, ale ogólnie jako postać) włożyć w tę niezręczną sytuację odrobinę serca i dać szansę byłemu metropolicie warszawsko-praskiemu. Obserwuję sytuację bacznie (jako mieszkaniec Archidiecezji Gdańskiej) i zauważyłem jedną pocieszającą rzecz. Kontra (delikatna i rzeczowa, jak miał to w zwyczaju robić abp. Gocłowski) biskupa seniora gdańskiej metropolii po konferencji prasowej abp. Głodzia była od razu przywołaniem tego drugiego do porządku. Nie pamiętam już dokładnie o czym była mowa (a nie chcę czegoś przekręcić), ale jestem przekonany, że póki abp. Gocłowski będzie żyć, poczynania prorydzykowego abp. Głódzia będą bacznie obserwowane i w razie potrzeby krytykowane.
Myślę poza tym, że cała ta sytuacja była jakoś sztucznie kakręcana – jak sam ładnie nazwałeś – w me(n)diach. Szok, rewolucja, sensacja, pełno wypowiedzi różnych osób bardziej/mniej związanych z Kościołem lub trójmiastem, miesiąc przygotowań, a okazać się może, że będzie normalnie, bez zmian.. i jakoś tak nudno?
Zresztą Kościół to przede wszystkim ludzie – a tych na pstryknięcie palców nie da się zmienić. Ma to dobre i niestety też złe strony.
- JEZUS ŻYJE!!!
- z kim?
Za ,,La Repubblica”.
Fachowcy z muzeum figur woskowych Madame Tussaud podesłali kuglarzom od konserwacji zwłok ojca Pio silikonową maskę. Przysłonięto nią ,,ubytki w tkance skórnej” niezniszczalnego szamana z Pietrelcina. Innych rzucających się w oczy ,,stygmatów nie stwierdzono.
Musi być maska rada, kiedy twarzy nie wypada.
@Ikaryjek
Chciałabym podkreślić, że nie piszę w celu wyzłośliwiania się – jeżeli jest jakiś sposób na pogodzenie nauki Chrystusa i uczęszczania do typowego polskiego kościoła, to ja ten sposób chcę poznać, bo wiara rozsądkowi poddać się nie chce i autentycznie brakuje mi możliwości praktykowania jej w sposób który by wzbudzał więcej pozytywnych emocji niż negatywnych…
Tak się jakoś złożyło że jestem osobą wierzącą. I jeszcze na dodatek należę do znikomego odsetka polskich katolików którzy usiedli i przeczytali chociaż kawałek Pisma Świętego. I w związku z tym mam pytanie, do aktywnego, udzielającego się w swojej parafii katolika – jak to się daje pogodzić? Ja z życia kościoła się po prostu wycofałam, bo nie jestem w stanie tego wytrzymać, nie toleruję hipokryzji i uważam że nie każdy ma moralne prawo rzucić kamień. A raczej ja, w swojej niedoskonałości, nie od każdego jestem skłonna taki kamień przyjąć… Co ma zrobić taki człowiek który wprawdzie wierzy ale także czyta (i słucha) ze zrozumieniem? I mu rzeczywistość do wyobrażeń nie pasuje? Odwracać głowę? Milczeć coby gniazda nie kalać? Wskazywać niedostatki i ułomności narażając się na zarzut bycia…. no właśnie, czym? Ostatnio chyba wojującą ateistką – siedzę biurko-w-biurko ze słuchaczką RM i czasem nie zdążam się ugryźć w język
Brocha,Czy zamieniles swoj notes na kwartalnik czy co ?Pozdrowienia.
@Valdo
przepraszam, ale ostatnio nie miałem czasu się zająć notesem, mam nadzieje, że teraz uda mi się co nie co nadrobić