Zostaną tylko słupki poparcia
2008 kwiecień 18
Jestem zdruzgotany – wiceminister Stanisław Gomułka zrezygnował z pracy w resorcie finansów. Jak informuje odchodzi z powodów merytorycznych. Po raz drugi mieliśmy szansę na reformę finansów publicznych – pierwszy raz szansę na kompleksową naprawę finansów mieliśmy za czasów ministra prof. Jerzego Hausnera, niestety została ona storpedowana przez PO, a głównie prof. Zytę Gilowską, która wtedy jako gwiazda Platformy przy każdej okazji jeździła po Hausnerze (czas pokazał, jak kiepskim ona była ministrem-reformatorem i że to nie ona miała rację), wystraszone SLD próbując ratować się przed wyborami samo w końcu odcięło się od pomysłów Hausnera (na niewiele się im to zdało). Dlatego pomyślałem, że w końcu profesorowie ministrowie Rostowski i właśnie Gomułka, który miał być odpowiedzialny za tę reformę ją przeprowadzą – wszyscy pamiętamy, że PO to obiecywała i lansowała się na partię pro gospodarczą. Efekt jest taki, że Gomułka odchodzi i mówi wprost, że chodzi o sprawy merytoryczne, do tego odsłania co nieco prawdy o zapędach reformatorskich naszych polityków:
- Generalnie w rządzie jest obawa, że nawet jak zaproponuje w najbliższych dwóch-trzech latach istotne reformy, to one spotkają się z wetem prezydenta i nie wejdą w życie. Dlatego wielu skłania się ku koncepcji, by podstawowym instrumentem realizacji tych reform były działania administracyjne, bez zmiany porządku prawnego.- Jest ogromna presja ze strony polityków, by dużo mówić o rzeczach, które oni uznają za politycznie “dobre”, chwytliwe dla wyborców, np. o obniżaniu podatków. W ogóle nie było zainteresowania wśród ministrów i polityków dyskusjami o tym, jak kontrolować wzrost wydatków, jakie reformy wprowadzać, by ten wzrost wyhamować.
Najgorsze jest to, że kiedyś ten system się wywróci (na myśl przychodzi mi tu mocniejsze słowo), a winnego nie będzie – zostaną tylko słupki poparcia.
[źródło: gazeta.pl]

















No to dokladnie jak na wegrzech. Tylko tam jeszcze opozycja razem z trybunalem konstytucyjnym ale niezgonie z konstytucja przeprowadzila referendum, ktore obalilo reformy lewicy.
Buzkowi zaszkodziło chodzenie w czterech reformach. Przegrzał leżący w nich materiał. Nauczony tym przykrym zjawiskiem obecny rząd wyciągnął więc korzystne dla siebie wnioski; Niepopularne reformy nie mogą szkodzić popularności nic nie robienia. Taki feblik PR-owski.
Brocha.
A może on dostał wilczy bilet za nazwisko, albo wzorem natchnionej Duchem Św. Gronkiewicz-Waltz czy tulipana Marcinkiewicza chce wyskoczyć za chlebem na saksy?
Ludziska się gubią w domysłach.
Tyle dobrego, że jak ten system kiedyś się wywróci, to w spokoju będzie można wsiąść w samochód i pojechać gdzieś w Europę.
Nie znam się na ekonomii ale kiedy nawet ja zaczynam się przejmować swoją przyszłą marną emeryturą, którą mi niebawem ZUS przeżre… Coś jest mocno nie tak.