Dzisiaj rano

2008 kwiecień 16
by brocha

Trafiły do mnie dwa njusy:

Numer 1:

Każdy egzemplarz Biblii jest przedmiotem czci religijnej – uznał religioznawca z UJ, powołany jako biegły przez prokuraturę w Gdyni, badającą, czy na koncercie zespołu Behemoth nie doszło do obrazy uczuć religijnych. Lider grupy podarł na koncercie Biblię i rozrzucił jej strzępy wśród publiczności.

No cóż o absurdalności art. 196 kodeksu karnego pisałem nieraz , np. tu, więc nie będę się rozwodził na ten temat. Jednak co do samego faktu niszczenia biblii, po pierwsze, jeśli kogoś coś takiego bulwersuje to niech nie chodzi na koncerty metalowych kapel które śpiewają takie teksty:
my black face in the shadow
of the pentagram
among the silent forests
in the never existing town
my fingers touched the sky
I was god in forgotten times
jesus and his servants were
sucking my feet

…lucifer, give me the power to rise

Behemoth - Rise Of The Blackstorm Of Evil
Pobieżna lektura w domu tekstów takich zespołów powinna utwierdzić osoby nieposiadające umiejętności oddzielania fikcji od prawdy (np. w tekstach biblijnych), że nie powinny wychodzić z domu. Po drugie nie rozumiem oburzenia podobno inteligentnych ludzi, którzy zabraniają targać czczoną przez siebie książkę, która jest niczym innym jak zbiorem starożytnych mitów, a nie oburzają się kiedy kościół od dwóch tysięcy lat palił na stosach książki – a nawet całe biblioteki pełne bezcennej wiedzy. Przez działalność katolików ludzkość straciła potężną wiedzę naukową starożytnych. Na to powinien być paragraf.

Numer 2, czyli potwierdzenie, że chrześcijaństwo to prawdziwa religia miłości:

Prof. Antoniemu J., blisko związanemu ze środowiskiem Radia Maryja, twórcy i byłemu rektorowi Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Jarosławiu, prokuratura postawiła 23 zarzuty.

Jest oskarżony m.in. o przyjęcie korzyści osobistej od studenta, a potem pracownika uczelni “poprzez doprowadzenie do obcowania płciowego i do poddania się innym czynnościom seksualnym” – donosi “Gazeta Krakowska”.
Student, dzięki intymnym kontaktom z rektorem, nie musiał później zdawać egzaminów.

Jak widać rektor jest dość kochliwy, gorzej ze stanadardami etycznymi, którymi środowisko naukowe – religijne lubi sobie mordy wycierać.

[źródło: interia.pl]

21 Responses leave one →
  1. 2008 kwiecień 16

    Każdy egzemplarz Rektora jest przedmiotem czci religijnej.
    (to chyba chciałeś napisać.;-)

  2. 2008 kwiecień 16

    ciemnota w tym kraju jest wszechobecna i wszystko wskazuje na to, że może być jeszcze gorzej…
    na hasło: “na kolana, chamy!!!” klęka cały kraj
    większość Polaków nie widzi w gościu w sukience człowieka, tylko księdza. w normalnym przypadku poszedłby taki na policje albo po prostu obił mu ryj, ale ksiądz to już inna sprawa:-/

    nie rozumiem tych, co chodzą na metalowe koncerty i mają pretensje do zespołu, który jasno wyraża swoje przesłanie. przecież bilety nie są za darmo. przecież jest tam głośno i do tego trzeba iść. lubię czasami posłuchać ostrego metalu (jak i edith piaf), ale na koncert mi się nie chce łazić, bo jest głośno i trzeba iść-jechać. może to jacyś masochiści?

  3. 2008 kwiecień 16

    No to ja dedykuję im kawałek Behemotha ‘Chwała Mordercom Wojciecha’.
    http://berzerk.pl/2008/04/16/na-pochybel-katolandowi/ :)

  4. 2008 kwiecień 16

    Czyli nie mogę już z Biblii korzystać jako podkładki pod kwiatka?

  5. 2008 kwiecień 16

    Dwie sprawy pomieszałeś dla wzmocnienia tezy, że Biblia jest zwykłą książką. I to nie kwestia Twoich, czy kogokolwiek innego przekonań. Czy jest święta, czy nie zależy nie od morale jakiegokolwiek człowieka, a tym bardziej opisanego Jego Magnificencji rektora (osoby świeckiej).
    Wolność myślenia? Tak – jestem za, ale nie jestem za publicznym i świadomym obrażaniem uczuć innych osób bez względu na to, co sami sądzimy o ich przekonaniach. To kwestia podejścia do rozumienia wolności. I nie ma tu zastosowania teza, że ten ktoś mógł nie chodzić na koncert itp. itd.
    Weź pod uwagę inną sytuację – na razie hipotetyczną: ci sami muzycy drą publicznie Koran. Sprawa nabiera rozgłosu. Obrażeniu muzułmanie rzucają fatwę na tego, który to zrobił oraz uczestników bluźnierczego koncertu. Wszyscy stają się celem terrorystycznego ataku. Czy wówczas też byliby tak odważni i tupali nogami na rzekome zagrożenie wolności, czy raczej przyjęliby zasadę: morda w kubeł?
    To tak na marginesie. Powiem szczerze, że tego typu ekspresja – jak opisana na tym koncercie – jest marnej conduity i dla mnie jest pożałowania godnym zachowaniem. Skoro jednak ubolewamy nad spalonymi przez chrześcijan książkami, to miejmy i szacunek dla tego, co jest w biblii, bo to też dziedzictwo kulturowe. Nie powielajmy złych wzorców.
    Każdy kto pali książki lub je niszczy godzien jest współczucia.

  6. 2008 kwiecień 16

    Ależ ja jestem za tym żeby nikogo nie obrażać! Tylko nie rozumiem, dlaczego islamiści mają się gniewać za koran chrześcijanie za biblię, a akwaryści nie mają prawa się skarżyć na obrazę swoich uczuć, kiedy ktoś niszczy jego ukochany przewodnik po rybkach akwariowych?

  7. 2008 kwiecień 16

    Jest taka zasada, że nieobecni głosu nie mają. Jak widać nie odnosi się ona do koncertów na których obrażane są uczucia religijne nieobecnych. To może ja zgłoszę pozew sądowy przeciwko Kościołowi, bo w kościele wisi krzyż, z ten krzyż mnie obraża mimo że mnie tam nie ma?

  8. 2008 kwiecień 16

    Brocha, jak rozumiem Twoje wzburzenie wzbudziła wypowiedź pana religioznawcy?

    Powiem tak: a kogo to k… obchodzi, co ma pan religioznawca do powiedzenia? Niech se pepla tak długo, jak chce i o czym chce – to jego sprawa. Dopóki do wierzenia w świętość książki nie będzie przymuszało prawo to w czym problem? Nawet jeśli sąd wyda w oparciu o tę opinię orzeczenie po myśli prokuratury, to przecież nie ustanawia prawa a tworzy precedens, na który mogą ale wcale nie muszą powoływać się inne sądy w podobnych sprawach. Nikt jeszcze w tym kraju do książki się modlić nie każe i mam nadzieję, że to nigdy nie nastąpi. Ale to, że inni produkt drukarni uważają za święty, jest ich prawem. Mogą sobie uważać jakąkolwiek książkę za świętą, jeśli mają taką wolę. Przytoczeni akwaryści też. Problem nie tkwi w tym, co bredzi pan religioznawca tylko we wspomnianym przez Ciebie artykule kodeksu karnego. Tu się zgadzam. Nie zgadzam się z całą resztą – facet ma prawo czuć się urażony i może czuć obrazę swoich uczuć. To naprawdę jego sprawa.

  9. 2008 kwiecień 16
    defendo permalink

    Sadzę, że ta “ekspertyza” jest jednak ważna. Panu religioznawcy – jeśli uważany jest przez sąd za eksperta – nie może mieszać się przedmiot kultu(jakim żadna zadrukowana stronica nie jest, to nie relikwia) z książką. Gdyby zniszczono i rozsypano autentyczną świętość – ząb trzonowy św, Stanisława – zgoda. Czyjeś religijne uczucia zostałyby naruszone. Jeśli jednak wydrukuję sobie księgę Genesis i podrę ją – choćby publicznie, to czyjeż ja naruszam uczucia? Przedmiotem kultu może być treść księgi – bo są tacy, którzy uważają ją za słowo Boga, ale czczenie zadrukowanego papieru to idolatria. “Rycerza Niepokalanej” też nie wolno wywalić na śmietnik? Bo Biblię(zapewne) cytuje?
    A “Kamasutrę” Rydzyk może publicznie spalić? Na stosie? Może. Bo “nieświęta”? Nie – bo mu wolno.
    Dla mnie najbardziej bulwersujące jest to, że opinie wydał religioznawca z UJ, uczelni podobno jeszcze świeckiej, a nie teolog. Zresztą teolog zapewne byłby ostrożniejszy. Nie zrobiłby z siebie popisowego idioty.

    A propos drugiego doniesienia: a cóż to są “inne czynności seksualne” o p r ó c z obcowania płciowego? Zdjęcie bielizny? To trzeba szybko dzieciom małym powiedzieć – niech wykonując na sobie te czynność przynajmniej oczy spuszczą wstydliwie.

  10. 2008 kwiecień 16
    RobertP permalink

    Czy jak przeciągnę z pulpitu ikonkę z biblią w PDF do kosza to już mam przerąbane?
    A jak wypalę CD z biblią go przełamię? Profanacja czycha wszędzie.

  11. 2008 kwiecień 16

    ja chyba (w 1szym kommencie) nie zostalem (do końca;-) zrozumiany.
    te spory
    http://www.dziedzictwo.ekai.pl/@@obrazoburcy
    są Od 100tek Lat; i od lat — banalne.
    (oraz od lat — wywołują Procesy, Spalenia; lub tylko Zakazy… znaczy sie; Ludzka Rzecz!;)
    ps.
    pozdrawiam pp. >> lunetariusa i Azraela;
    nie, żebym się z innymi nie zgadzał (miejscami); ale ci 2j Panowie (imo) ujęli 2 krańce problemu (-ów?)
    (= dla mnie)
    – najtrafniej.

  12. 2008 kwiecień 16
    defendo permalink

    Widzę nieco inny problem – niezależnie od tego, czy zawartość księgi(słusznie spostrzegł to Lunetarius, chociaż był dziwnie niekonsekwentny – między czcią dla książki a czcią żywioną dla jej zawartości jest poważna różnica) jest uznawana za świętą czy nie, opinia eksperta powinna być wzięta pod uwagę przez sąd. Nie obligująca, ale ważna. Za to właśnie płaci się ekspertom. Może mieć więc wpływ na wyrok. Może być również użyta w jego uzasadnieniu. W ten sposób głos pana z UJ ma wpływ na prawo “stosowane”, więc i na ewentualny wymiar kary.
    Jakoś nie słyszałam o procesie, wytoczonym przez polskiego katolika przeciwko twórcom czy dystrybutorom “Pasji”. A ten film – moim zdaniem – o wiele bardziej znieważa uczucia religijne niż spalenie lub podarcie książki. Ktoś, kto nigdy nie zetknął się z kulturą chrześcijańską, z jej symboliką i archetypami, może mniemać, że ten film ukazuje dzieje dość podejrzanego masochisty – cała boskość Chrystusa została tam sprowadzona do kilku symbolicznych scen. Męczarnie sprawione ciału są właściwie główną treścią. Jest Jezus-człowiek, nie ma Chrystusa-Boga. Przecież to istota chrześcijaństwa, a problemy z tym związane są nawet przyczyną głośnych apostazji znanych teologów współczesnych, również polskich.

  13. 2008 kwiecień 16
    Abulafia permalink

    Moja skrzywiona heretycka duszyczka, dostrzega paru kawalarzy na blogu Brochy. Wzorem Wysokiego Inkwizytora bawi się w dobieranie lektur, by nasze osobowości nie uległy dalszej degrengoladzie przez co zamykały sobie drogę do zbawienia. Pod pretekstem obrazy uczuć indoktrynują, nawracają czyli olewają przykazanie; Nie narzucaj światu swojego formatu. Nobilitują głupotę.
    Moi drodzy w duchu satyry parafianie.
    Podzielam Waszą troskę o interes watykańskiego holdingu, który w latach 2004-2005 zanotował mniejsze wpływy do kasy niż J K. Rowling z tytułu wydania 250 mln. egzemplarzy ,,biblii” o Harry Potterze (przy 50 mln. egzemplarzy bajek o Jezusie). Rozumiem rozdrażnienie z powodu zawłaszczania dziedziny charitas przez zepsuty do cna laikat, który Waszej wodzie święconej i zdrowaśkom przeciwstawił miliardy papierków z podobizną bożka Waszyngtona, przeznaczając je dla ubogich braci w Chrystusie. Potępiam obrazę uczuć, których nikt poza Wami nie podziela. Wyrażam, jako i Wy, oburzenie, że święte wersety-aliści kryptoreklamowo-są traktowane jak surowiec wtórny zamiast spoczywać na poczesnym miejscu-w tabernakulum. Dziwię się także niepomiernie, kiedy ktoś uzurpuje sobie należne nam od wieków prawo decydowania o tym, co powinno stanowić rozpałkę dla stosów; słoma z imprimatur czy nie potępiony przez magisterium Kościoła ,, Mein Kampf”.
    Azaliż powiadam Wam. Nie godzi się szukać zemsty, która jest rozkoszą boga. Czynić krzywdy najmniejszemu z plemienia adamowego, by Pan nie powiedział; ,,Mnieście ją uczynili”. Znoście zatem w pokorze przeznaczenie, które wybraliście gwoli ad maiorem dei gloriam. Wybaczajcie swoim nieprzyjaciołom. Bóg im tego nie wybaczy.
    Bowiem słuszne to i sprawiedliwe, godne i zbawienne znosić pociski zawistnego losu… o przepraszam, popadłem w hamletyzm. Więc zakończmy na tym ewangelię na dzień dzisiejszy.

  14. 2008 kwiecień 16

    może ważniejsza od aktu destrukcji, jest intencja. Tym samym – przy okazji – afirmujemy sprawcę, przypisując mu możliwość podejmowania sensownych decyzji. A w przypadku Behemota, to sobie myślę, że celowo chciał poświrować i wcale mi nie jest go żal jeśli będą go ciągać po sądach. Widziały gały co brały, więc niech będzie męczennikiem satanistycznej wiary ;)

  15. 2008 kwiecień 16

    Brocha: “Ależ ja jest za żeby nikogo nie obrażać!” – pozwolenie na obrażanie jest absolutnie niezbędne. Jestem za tym, żeby obrażać. Czy może jestem za tym, żeby mieć prawo wyrażać siebie niezależnie od tego, czy wywołuje to obrażenie. Ludzie są na tyle różni, że nie przewidzisz jaka szajba komu miedy odbije.

    Jah: Intencja była ze wszech miar słuszna. Żal mi jest każdego, kogo ciągają po sądach ze względu na światopogląd.

  16. 2008 kwiecień 16

    Ja satanizm i wszelkie religie darzę podobnym szacunkiem – zerowym.

    Nie zgadzam się z defendo co do istnienia “autentycznych świętości” w postaci np. starych zębów dawno zmarłych ludzi. Nie widzę istotnej różnicy między zniszczeniem Biblii i relikwii (choć relikwia jest rzekomo czymś niepowtarzalnym). Nikt przy zdrowych zmysłach nie modli się ani do cudzych szczątków ani do ksiąg, a tych którzy tak postępują … im nic już nie pomoże.

    Swoją drogą, dlaczego chroni się uczucia religijna, a np. estetyczne już nie? Oba rodzaje są równie trudno definiowalne i w ogóle nieobiektywne, więc otwiera się tu naprawdę szerokie pole dla działań prawników i etatowych “wiecznie pokrzywdzonych”.

  17. 2008 kwiecień 16

    Brocha, powinieneś poprawić ustawienia czasu na blogu:)

  18. 2008 kwiecień 17

    Koncert opisany przez Brochę miała charakter publiczny. Sam papier zadrukowany tekstami biblijnymi nie jest święty, ale darcie tego w trakcie odgrywania pewnego theatrum jest już wchodzeniem w obszar i naruszanie cudzych uczuć. To tak, jak używanie słów powszechnie uznawanych za wulgarne wobec np. przedszkolaków, czy w miejscach publicznych.
    To, co stało się na scenie nie można porównywać z likwidowaniem zapisu pdf, czy wydruku Biblii. To, co było na scenie było zamierzoną manifestacją i sam przedmiot (egzemplarz Biblii) był niszczony, jako coś mającego walor sacrum dla tych, przeciwko komu ten gest był skierowany.

  19. 2008 kwiecień 17

    Po przeczytaniu wszystkich komentarzy zdecydowanie jestem za tym, żeby zgodnie z modlitwą na którą dziś trafiłem i przytaczam w kolejnym wpisie:

    abyśmy podczas naszych wędrówek w internecie
    kierowali nasze ręce i oczy tylko na to, co podoba się Tobie

    wtedy prokuratura okaże się zbędna. A i pod komentarzem elenoir podpisuje się obiema rękami.

  20. 2008 kwiecień 17

    lunetarius: nie publiczny, nie bylo wolnego wstepu. byl w zamknietym klubie, wstep za platnymi biletami. Na ktorych jest napisane kto wystepuje. I nie bylo tam arki noego ani innego zasmarkanego tymoteusza, tylko wlasnie behemoth. Jak wytlumaczysz obecnosc kogos nieswiadomego tam?

  21. 2008 kwiecień 17

    @btd
    Publiczny nie oznacza wstęp wolny, bo gdyby przyjąć takie rozumienie tego słowa, to wszelkie płatne imprezy, czy nawet TVP (płacimy abonament) nie miałyby charakteru publicznego. To zbyt wąskie rozumienie tego, co publiczne. Pozdrawiam

Leave a Reply

Note: You can use basic XHTML in your comments. Your email address will never be published.

Subscribe to this comment feed via RSS