Pseudo moralność kontra medycyna

Czy wywiedzione z religii nakazy moralne mogą powstrzymać rozwój badań medycznych? Gdyby tak było, nie mielibyśmy dziś dostępu do szczepień, transplantacji, antykoncepcji, sztucznego zapłodnienia, badań prenatalnych i wielu skutecznych terapii. Choć odwieczny spór między Kościołem a nauką co jakiś czas znów wybucha, zwykle wygrywa medycyna. Lub hipokryzja.

Ukazał się już w bezpłatnym archiwum Polityki artykuł Adama Szostkiewicza i Pawła Walewskiego Kościół i Medycyna rozprawiający się z głupotą kościoła katolickiego dotyczącą rozwoju nauk medycznych. Wychodzi na to, że kościół katolicki z reguły musiał ustępować pod naporem wiedzy medycznej i jej skuteczności. Ale ilu ludzi straciło życie lub niepotrzebnie cierpiało zanim kościół zrozumiał swoją ignorancję? Tego się pewnie nigdy nie dowiemy. Artykuł do przeczytania tutaj.

Cytat z artykułu pochodzący z kongresu medycznego w Paryżu w 1845 r:

 Jeśli chodzi, panowie, o medycynę na wsi, widzimy ranę bardziej otwartą i boleśniejszą; kler, ciało tak czcigodne, gdy oddaje się swemu świętemu misterium, ten kler ma niestety w swych szeregach ludzi, którzy nie są w stanie wytrwać na swoim miejscu: prawie wszędzie na naszej wsi kapłani wkraczają w dziedzinę zastrzeżoną dla lekarza i są dla niego najgroźniejszą konkurencją.

Jak widać kościół nigdy nie odpuszcza, podobne spory toczą się dalej. Przykłady można mnożyć. Najnowszym poletkiem głupoty i ignoranctwa  są terapie genowe.

12 Responses to “Pseudo moralność kontra medycyna”

  1. Solidny artykuł Szostkiewicza i Walewskiego oparty o udokumentowane fakty. Końcowe wnioski nieco odbiegają od poziomu całego wypracowania. Wygląda na to, że;
    -Postęp w nauce zależy od złagodzenia ostracyzmów dogmatycznych Kościoła katolickiego rozgrzeszającego ,,sumienia” naukowców dokonujących epokowych odkryć i badań (Kościół inspiruje?),
    -Należy dziękować papieżowi Polakowi za przychylność wobec postępów medycznych (W granicach dogmatycznych?),
    -Wydzieranie tajemnic naturze jest dopuszczalne, jeśli nie godzi w podstawy ideologii Kościoła (Życie daje i odbiera bóg i…kropka?)
    Cóż, może to reminiscencje katolickiej socjalizacji w młodości. Mam wrażenie, ze autorzy artykułu doskonale wiedzą o niemożliwości pogodzenia wiary z nauką lub wręcz ich sprzeczności. Goldowskie dzielenie wiedzy na niezależne magisteria; nauki i wiary, jest albo hipokryzją, albo niedouczeniem. Z pewnością bojaźnią wobec potęgi Kościoła.

  2. @Abulafia: Niesolidny artykuł oparty o nieudokumentowane fakty. Jestem w stanie odnieść się w miarę kompetentnie (pod względem historycznym) do jednego akapitu – roi się on od błędów.

    1) Nie jest prawdą, że “przez całe wieki Kościół dopuszczał aborcje przed tym (40 dni) terminem”. Przywoływany tu Augustyn w De nuptiis et concupiscentia jednoznacznie potępiał aborcję w każdym stadium, natomiast faktycznie rozróżniał między aborcją w początkowym, a późniejszym stadium ciąży, tę pierwszą uważając za zło mniejsze. Przypisywana Augustynowi zgoda na aborcję to humbug, w Polsce rozpowszechniony przez Boya-Żeleńskiego w Piekle kobiet.
    Jest cała masa wypowiedzi Ojców Kościoła potępiających aborcję, wiele z nich explicite mówi o tym, że “nieuformowanie płodu” nie zdejmuje z maki i abortera ciężaru winy. Np. Bazyli w Liście do Amfilocha:”Kobieta, która rozmyślnie niszczy płód, podlega takiej karze, jak za zabójstwo. Nie do nas należy wnikliwe dochodzenie, czy płód był już ukształtowany, czy jeszcze bezkształtny”.

    2) Nie jest prawdą, że Tomasz z Akwinu uważał, że “aborcja nie jest grzechem dopóki płód nie został obdarzony duszą”. Twierdził coś wręcz przeciwnego – że każda aborcja jest grzechem ciężkim. Natomiast istotnie nie nazywał tego grzechu zabójstwem, dopóki, według jego teoryj, w zarodek nie zostanie wlana “dusza duchowa”, które dopełnia będące w nim od początku “duszę wegetatywną” i “duszę sensytywną”.

    3) Po całym internecie krąży to Ctr+C Ctrl-V z rzekomą aprobatą Soboru Nicejskiego II dla wczesnej aborcji, ale nigdzie nie można znaleźć namiarów na cytat z jakiegokolwiek dokumentu soborowego. Na 95% humbug.

    Krąży tego badziewia po internecie co niemiara: Ctr+C Ctrl-V, Ctr+C Ctrl-V, Ctr+C Ctrl-V. I biedni ludzie faktycznie zaczynają myśleć, że owe demaskatorskie narracje są opisem rzeczywistości. Przykro mi – nie są. Zadałem sobie kiedyś sporo trudu, żeby aborcyjne rewelacje z Racjonalisty i przyległości przetropić i dotrzeć do źródeł. Od tej pory jestem wyjątkowo nieufny do odpisujących od siebie Karlheinzów, Ut Ranków i innych “racjonalistycznych autorytetów”. A kolegom i koleżankom antyklerykałom radzę by choć ułamek aparatu krytycznego, który z zapałem wykorzystują przeciw KK, przyłożyli do dzieł swoich ulubionych autorów.

    Jeśli cała reszta tego artykułu, jest równie dobrze udokumentowana jak ten jeden akapit to ja serdecznie dziękuję ;-) .

  3. Dobry artykuł, szczególnie konkluzja. Kościół nie powinien mieć mocy sprawczej poza swoimi budowlami. Może wnikać i dopytywać, ale nie powinien móc decydować o tym jak w państwie takie kwestie są rozwiązywane. To powinno być poza domeną kościoła i religii. W końcu jeśli jestem wierzący to zwyczajnie nie będę używał prezerwatywy czy nie zgodzę się na in vitro itd. Nie ma potrzeby wymuszać tego prawnie na wszystkich obywatelach.

    Dobry artykuł, dzięki za linka! :)

  4. Witaj Student (mam nadzieję, że to nie pseudo z czasów monasterskich). Zastanawiam się co bardziej podziwiać; manipulację wiedzą na temat historii Kościoła katolickiego, czy apologetyczny zapał w obronie okopów Św. Trójcy? Twoja interpretacja historii Piotrowej opoki przypomina mi scholastyczne rozważania Fromenteau na temat ilości diabłów i diablików mieszczących się na szpilce igły, zapał-optymizm, bo nieuświadomiony do końca.
    Oparłeś się na Saliju-to dopiero autorytet na miarę daltonisty rozprawiającego o kolorach. Ja cenię jegomościa zgoła z innych powodów-za sam aforyzm o beczce miodu postawiłbym mu pomnik.
    Aborcja.
    Biblia jakoś mgliście podchodzi do problemu, takoż i Jezus. Za to niejaki Platon akceptuje regulację urodzin tym sposobem, Hipokrates-też, o ile wymagają tego względy medyczne. Piąty paragraf Dekalogu odnosi się do fizycznego unicestwienia człowieczeństwa w istocie ludzkiej. Wyraża tym odziedziczone po talmudystach przekonanie rozróżniające zabójstwo (które powinno być karane śmiercią) od poronienia (winno być ukarane grzywną). Jak widać daleko grzywnie do mordu. Pod piąty paragraf nie da się podpiąć wszystkiego, co ma znamiona zabójstwa. Np. smażenia jajek nie zaliczamy do mordowania kur. To stanowisko Kościoła zatwierdzone przez synody i sobory (np. Elwira-305r., Ancyna-314r., drugi sobór Nicea-787r…) obowiązywało przez wieki. Czasem wyrywający sie przed szereg tj. Bazyli, autor Listu Barnaby czy Apokalipsy Piotra prezentowali przeciwne zdania. Ale były to ich osobiste wizje odmiennych stanów świadomości i nie rzutowały na stanowisko Kościoła w tej kwestii poza miejscem zamieszkania autorów.
    Doktrynę człowieczeństwa ugruntował Ojciec Kościoła Augustyn zwany świętym. Otóż był on zdania, które tak obrazowo wyraził współczesny nam biolog E. O. Wilson; ,,Świeżo zapłodniona komórka o średnicy 5mm. nie jest istotą ludzką, tylko instrukcją dryfującą we wnętrzu macicy”. Anytcypując ten pogląd Augustyn dowodził, że za abort nie należy karać jak za zabójstwo, bo ,,nie można sprawdzić, czy płód ma duszę” (Pytania dotyczące siedmioksięgu). Nie jest łatwo określić bytu niewidzialnego. Tak rozumował niezbyt wierny syn Kościoła utożsamiając życie ludzkie z duszą. Widocznie za dużo naczytał się neoplatoników. W parę lat później Iwo z Chartres podsumowuje stanowisko Augustyna na wieki wyznaczając normy w tej kwestii; ,,Nie jest zabójcą, kto spowodował poronienie, zanim ciało otrzymało duszę”.
    Tomasz z Akwinu doprecyzował. Opierając się na przekonaniu jakoby płód obdarowywany był stopniowo animą-najpierw roślinną, później zwierzęcą i na końcu racjonalną czyli ludzką-wyznaczył co do dnia czas osiągania przez płód człowieczeństwa. Wyszło mu, że płód męski osiąga je w 40-dniu , kiedy implantowana jest mu dusza, a żeński-w 80-tym. I biada temu, kto cokolwiek ujmie lub doda od/do tego, tak zawyrokowało magisterium Kościoła. Potwierdza ową świętą decyzję jezuita Connery; ,,Stanowisko Kościoła było luźne w kwestii aborcji i za zabójstwo uważano abort po ukształtowaniu się płodu”. Potwierdzają; Kodeks Kanoniczny Gracjana, papieże (np. Grzegorz XVI) i dopiero w XIX w. pod wpływem rozwoju embriologii Kościół zmienia etykę przypisując płodowi duszę w początkowej fazie zapłodnienia. W 1869r (jeszcze omylny) Pius IX zabrania wszelkiej aborcji. Zapomniał tylko 9-miesięcy płodu doliczać do życiorysu człowieka. O pochówku czy chrzcie niezawinionych chociażby poronień nie zająknął się. A już JP II dostał obsesji zygotowej. Chorujemy na nią do dziś.
    Cóż dodać. Powoływanie się na Biblię i przytaczanie poglądów ludzi opętanych irracjonalnymi wizjami, bo testosteron lub estrogen buzuje mimo blokady, a następnie nadawanie temu rangi wyroczni, jest śmieszne. Przypomina zabawę dzieci w udowadnianiu istnienia krasnoludków powołując się na Konopnicką lub Królowej Śniegu- z cytowaniem Andersena.
    Nauka codziennie wydziera ,,tajemnice wiary” naturze. Aż po ,,creatio ex nihilo” samego życia. Jeśli człowiek będzie w stanie ( a wszystko na to wskazuje) stworzyć sobie równoważną istotę-nie z gliny-podstawy ideologiczne Kościoła zbankrutują, a wraz z nimi stracą racje bytu jedyni depozytariusze ,,prawd objawionych”. To poważne zagrożenie dla tricksterów od sacrum. Jest o co walczyć. Tylko niechże spróbują walczyć uczciwie bez demagogii i nadużywania troski o dobro człowieka w obronie własnych interesów. Bo jeśli dalej będą wierzyć, tak jak walczą, nie ma dla nich przyszłości.

    Brocha. Przepraszam za panoszenie się na Twoim blogu. To się nie powtórzy w takiej namolności.

  5. @Abulafia

    ależ nie ma sprawy. dla mnie blog to wymiana myśli ja rzucam temat, a ty (wy) to rozwijasz.

  6. @Abulafia
    dzięki za piękne podsumowanie.
    Szkoda, że fanatyzm odbiera jasność spojrzenia.
    Interesująca jest radykalizacja stanowiska Kościoła jako instytucji broniącej “prawd wiary” i pojawianie się z czasem nowych narzędzi do walki z innym myśleniem.
    Jak dogmat o papieskiej nieomylności… ile on ma lat?
    Interesująca jest również ewolucja Kościoła w Polsce, który z tarczy chroniącej Słowian przed zagładą, obecnie coraz wyraźniej usiłuje się stać kagańcem odbierającym swobodę myślenia…
    Szkoda, owocem zwycięstwa pod Grunwaldem jest inna forma tego samego niewolnictwa.
    PS. ciekawe jest też ciągłe odwracanie kota ogonem – nietolerancyjny kler walczy tylko o swoje prawa, a ci co nie chcą kagańca to niewdzięczni antyklerykałowie…

  7. Mając na względzie stanowisko Gospodarza dotyczące dyskusji pod postami, pozwolę sobie odpowiedzieć na zarzuty (nie jestem pewien czy to najlepsze słowo…) Abulafii.

    1) “Argumentów” ad personam nie będę komentował. Do racjonalnej dyskusji (a śmiałem podejrzewać, że racjonaliści takie uwielbiają) nie pasują. Zmilczę je zatem.

    2) Pisząc poprzedni komentarz nie korzystałem z tekstu o. Salija, choć najprawdopodobniej (jeśli myślimy o tym samym) czytałem go jakiś czas temu. Korzystałem z między innymi z tego tekstu, który ma tę dość elementarną zaletę, że dokładnie cytuje historyczne źródła wczesnochrześcijańskie.

    3) Według mojej najlepszej wiedzy, żaden z kanonów Soboru Nicejskiego II nie mówi nic o przerywaniu ciąży. Jeśli się mylę – proszę wskazać konkretny kanon. Przypominam, że tym co Kościół uważa i uważał za obowiązującą naukę są właśnie uchwalone przez dany sobór kanony.

    4) Żaden z kanonów synodu w Elwirze nie zawierał akceptacji dla aborcji. Przeciwnie, kanon 63 głosi, że kobieta, która cudzołożyła i popełniła potem aborcję nie może otrzymywać komunii aż do śmierci. Przypominam także, że synody są zgromadzeniami o charakterze lokalnym i jego ustalenia obowiązują wyłącznie w lokalnym Kościele, którego dotyczył dany synod.

    5) Nie potrafię wskazać żadnego kanonu synodu w Ancyrze, który potwierdzałby tezę o akceptacji wczesnej aborcji. Jeśli się mylę proszę wskazać mi takowy. Natomiast kanon 21 zmniejsza karę dla kobiety oraz osób przygotowujących środki do aborcji do 10 lat nieprzyjmowania komunii (z dożywocia).

    6) Nie sądzę, żeby św. Augustyn miał jakiekolwiek zdanie o zapłodnionej komórce jajowej z tej prostej przyczyny, że istnienie komórek jajowych było faktem całkowicie mu nieznanym. Nie sądzę by jakikolwiek trzeźwy biolog twierdził, że świeżo zapłodniona ludzka komórka jajowa ma rozmiar 5mm, gdyż jest 10 razy mniejsza.

    7) Nie sądzę także, żeby Augustyn w Pytaniach o Siedmioksiąg (2,80 – tutaj wersja łacińska, a tutaj włoska), antycypował cokolwiek z poglądów E. O. Wilsona. Rozważał natomiast fragment z Księgi Wyjścia (21,22-23), w której mowa nie o aborcji, a o poronieniu kobiety uderzonej w trakcie bójki dwóch mężczyzn. I istotnie ma wątpliwości czy płód ma duszę. Nijak z tego nie da się jednak wywieść akceptacji dla wczesnej aborcji, a jedynie techniczne wątpliwości, czy wczesna aborcja jest zabójstwem.

    8) Szczególnie, że w De nuptiis et concupiscentia (1:17(XV)) ostro aborcję potępia.

    9) Stwierdzenie, że Iwo z Chartres (1040-1115) zrobił coś “parę lat” po Augustynie z Hippony (354-430) świadczy o dość śmiałym traktowaniu znaczenia słowa “parę”.

    10) Ja również twierdziłem, że Tomasz z Akwinu nie uważał wczesnej aborcji za zabójstwo. (Co nie znaczy, że nie uważał za jej za grzech). Tak faktycznie w internecie gadają, ale zaczynam mieć poważne wątpliwości, czy te przypisywane mu twierdzenia o 40 i 80 dniach są autentyczne. Być może tak, ale na razie nie udało mi się znaleźć żadnych namiarów na źródła, poza jednym, na kwestię 100 “Summy”, w której niczego o 40 lub 80 dniach nie widzę. (Może jestem po prostu już zmęczony). Planuję dobrać się do tego artykułu, gdzie na 100% będą namiary na źródła. Wtedy może coś na ten temat napiszę.

    Podsumujmy. Wszystkie główne tezy, jakoby kiedyś Kościół dopuszczał aborcję, nie znajdują potwierdzenia w źródłach. Co więcej, te źródła, w których miałaby znajdować się owa akceptacja dla aborcji, okazują się zawierać stwierdzenia jej radykalnie przeciwne. W linku podanym w punkcie 2 jest podana grupa wczesnochrześcijańskich wypowiedzi przeciwnych aborcji, z dokładnym podaniem źródeł. (Twierdzenie jakoby “Didache”, Klemens, Bazyli albo Jan Chryzostom byli źródłami niszowymi jest na prawdę grubym nieporozumieniem).

    Pozdrawiam!

  8. Duża prośba do Gospodarza o puszczenie mojej odpowiedzi, która zapewne z powodu rozmiarów i dużej ilości linków wylądowała w kolejce do moderacji.

  9. Podziwiam że chciało Ci się pisać tak długi wywód. Tyle że wg mnie w ogóle mały jest sens dyskutowania co stwierdził ten czy tamten synod, papież czy święty (podejrzewam zresztą że zdarzały im się sprzeczności, co dodatkowo zmniejsza sens grzebania się w tych wywodach).

    Jeśli opuścisz cały nawet paragraf o aborcji – jedyny zresztą w którym dopatrujesz się grubszych błędów – to i tak ogólne przesłanie artykułu pozostanie takie samo i jest wystarczająco zilustrowane przykładami. Czasy kiedy Kościół “niósł kaganek oświaty” minęły już bezpowrotnie, i od tego czasu w dziedzinie nauki jest on głównie hamulcowym. Opóźnienie w stosunku do “realu” oceniam na co najmniej 300 lat, sądząc choćby po dość niedawnej rehabilitacji Galileusza ;-) . A w takim razie nasuwa się dość naturalne pytanie – czy można zdanie KRK na jakikolwiek naukowy temat brać poważnie? Albo, co gorsza, czy powinno się z uwagi na to czy inne tabu rezygnować z badań?

  10. Będzie maksymalnie zwięźle.
    -Uszczypliwość odnosi się do Twojego przedstawienia się, jako fizyka teoretyka. Nie trudno wykazać, że złośliwy chochlik pozbawił tej cennej nauki prefiksu-meta. Metafizyk nie wprowadziłby mnie w błąd. Z mętnymi i oderwanymi od rzeczywistości wywodami nie dyskutowałbym.
    -Wszelkie teksty uchodzące za święte kształtowały przez wieki sobory, synody i tzw. Ojcowie Kościoła. W tym-Biblię. Redaktorzy i kopiści tak zniekształcili teksty, że pod koniec lat 50-tych XXw. znano 4680 różnych wersji ksiąg wchodzących do kanonu świętych. Liczba wariantów-rozbieżności zdań i całych fragmentów-sięga miliona (ok. 750 tyś.). Tu się wycięło, tam dodało i zbłądziło pod strzechy jako ,,natchnione słowo boże”.
    Uchodzący za świętego biskup Koryntu Dionizy, w liście z 170r. pisał; ,,Skoro z moich listów jedne rzeczy pousuwali, a inne dodali, to samo mogli zrobić z ewangeliami”.
    Zabiegi socjotechniczne nie są współczesnym wynalazkiem. Brylował i bryluje nadal w nich Kościół katolicki. Na doraźne potrzeby jest w stanie znaleźć trupa w szafie Lesiaka lub zamieść pod dywan każdy niewygodny dla swoich żywotnych interesów obornik. Tylko przestępcy zacierają ślady.
    -Zygotowa obsesja Kościoła katolickiego była (i jest) reakcją na upodmiotowienie się kobiet. Patriarchalny system nie chce pozwolić na wszelkie równouprawnienia, feminizacje i suffragim, a nade wszystko zdjęcie z kobiety odium winy za wszelkie zło. Eksponuje więc wyciągając z lamusa tzw. tradycji kanony soborowe mające zaświadczyć o nieomylności Kościoła i błądzeniu owiec. I buduje tym swoją rację bytu opartą na grzechu pierworodnym. Chowa jednocześnie zapiski postanowień zgromadzeń biskupich oraz samych papieży mogące ulżyć spadkobierczyniom Ewy.
    -Kiedy komisja złożona z trzech przedstawicieli Kościoła katolickiego i tyluż judaistów przystępowała do badań archiwów Watykanu (jeszcze za JP II), natrafiła na poważną przeszkodę…remont i renowację zasobów. Cóż, skoro deus le volt? Bóg jednak okazał się bezsilny wobec dociekliwych badaczy historii Kościoła katolickiego, wyciągających codziennie na światło kwiatki zupełnie nie pasujące do kożucha spadkobierców żydowskich nomadów. Wprost obalających niepokalaną czystość wiary i rządzącą nią opatrzność. Depozytariusze tej wiary błądzili, i błądzą myślą, mową i uczynkiem. Także pismem.
    Żałuję, że tak mało białych plam trafiło na moje tęczówki. Jestem więc niedouczonym laikiem. Ale czytam, dociekam, bo chcę być mniej głupi-powtórzę za B. Brechtem.
    Wymieniliśmy myśli i teraz czuję pustkę w głowie. Nie staraj się jednak jej wypełniać, bo z pustego i Salomon nie naleje. A dyskusję prowadź ze swoim bogiem. Mnie bóg uczynił ateistą.

  11. Trzy końcowe uwagi z mojej strony:

    1) Tym co mnie interesuje jest ustalanie prawdy. Ustalanie prawdy dotyczącej zdarzeń historycznych może polegać wyłącznie na badaniu źródeł historycznych. Swoje wypowiedzi, starałem się w ten właśnie sposób konstruować.

    2) Nie interesuje mnie nawracanie kogokolwiek, a to dlatego, że według mego najuczciwszego przekonania nie można mieć wiedzy na temat istnienia bądź nieistnienia Boga. A babranie się w czyichś przekonaniach (a nie wiedzy!) zawsze podszyte jest jakąś manipulacją. Staram się w to nie wchodzić. Natomiast z chęcią dyskutuję na temat tego czy to lub inne przekonanie (a nie wiedza!) można uważać za racjonalne czy nie.

    3) Intuicyjnie oceniam, że 80% polskiej narracji antykościelnej oparte jest o półprawdy i jawny fałsz (mający swe główne źródło w pisarstwie Karlheinza Deschnera i Uty Ranke-Heinemann). Wydaje mi się, że antyklerykałowie strzelają sobie tym gola do własnej bramki. Byliby poważniej traktowani i mieliby dużo większy wpływ na Kościół gdyby solidnie ustalili te 20% faktycznych klerykalnych bezeceństw i w spokojnych słowach opisali nagie i dobrze udokumentowane fakty. To, jaka jest różnica między niewygodną ale solidną książką historyczną, a niewygodną i niesolidną widać po historii dwóch książek J.T. Grossa.

    I na tym kończę swe występy pod tym postem. Jak to mówią Teletubisie – Tulimy!

  12. [...] absurd, historia, kościół, nauka, zagranica by brocha w dniu luty 27th, 2008 Jakiś czas temu pisałem o tym jak kościół katolicki blokował przez lata rozwój medycyny.  Ukazał się właśnie w [...]


Leave a Reply