expo? o co ten lament?
Większość rozpaczających nad Expo zapewne nigdy na tej imprezie nie było – ja miałem tego pecha i niestety byłem w 2000 roku w Hanowerze i co NUDA. Potencjał tej imprezy się już dawno wyczerpał. Od kiedy mamy w kablówce 800 różnych kanałów telewizyjnych z najbardziej egzotycznych krajów świata, a do tego internet, nie mówiąc już o paszporcie i tanich liniach – naprawdę stało się zbyteczne organizowanie imprez na których różne kraje mogą zaprezentować… – no właśnie co? Nie chciałbym wrzucać wszystkich krajów uczestniczących w Expo do jednego worka, choćby dlatego, że jeden wydały miliony dolarów na swoje pawilony i prezentacje [Polski pawilon był bardzo przyzwoity na tle innych], a inne zaledwie stawiają stoiska z folderami w wielkich halach. Ale nawet w tych pawilonach nie za bardzo było co oglądać. Z reguły jakaś prezentacja wideo, foldery, rośliny, jakąś rzeźbę i parę hostess. Chodziłem cały dzień po tej wystawie i jedyne co mi się spodobało – to jako smakoszowi restauracje z przysmakami różnych zakątków świata. Zresztą wystarczy popatrzeć na statystyki odwiedzin żeby się przekonać, że ostatnio frekwencyjnie te imprezy to klapy. Np.
Lizbona 1998:
Planowana liczba odwiedzin 14,3 mln / Rzeczywista liczba odwiedzin 10,1 mln / Odchylenie -29%
Hanower 2000:
Planowana liczba odwiedzin 40,0 mln / Rzeczywista liczba odwiedzin 18,1 mln / Odchylenie -54%
Dla porównania Expo w Osace w 1970r. odwiedziło 64,2 mln osób (+28%), a Brisbane w 1988r. 15,8 mln osób (+100%). Te dane moim zdaniem tylko potwierdzają moją tezę, że wraz z postępem technologicznym i wzrostem dostępu do informacji spada zainteresowanie w uczestniczeniu w Expo, a sama impreza po prostu traci rację bytu. Zamiast więc płakać nad rozlanym mlekiem i szukać winnych lepiej, żeby wysiłek organizacyjny naszego (niezorganizowanego) państwa spożytkować nad organizacją Euro 2012. Choćby dlatego, że jest jedyna szansa, że zmodernizujemy infrastrukturę całego naszego kraju, a nie jednego miasta – a i impreza wydaje się zdecydowanie pewniejsza i zyskowniejsza.
Dane pochodzą z zestawienia IBnGR na podstawie Regionalwirtschaftliche Effekte der Expo 2000 – eine Schlussbilanz. Nord LB, Hannover 2001, s. 43.
















mam podobne przemyslenia.
o Wroclawiu bylo glosno, sporo osob pewnie zainteresowalo sie co to za miasto. i to jest ten plus, nawet jesli wracamy na tarczy.
moze to i lepiej, ze nie wygralismy?
a teraz caly wysilek na Euro – czyli do roboty.
Eeee… a od kiedy Expo jest dla zwiedzających? Przecież to impreza, która ma ściągać inwestorów, a nie szarych ludków.
Jeszcze jedno – jako Wrocławianin cieszę się, że nie dojdzie do (jeszcze większego) rozpierdzielenia miasta, rozkopania ulic i najazdu (jeszcze większego) pijanych angoli.
@mav jakich inwestorów?
To właśnie zwiedzający świadczą o potencjale tej imprezy, każdy zwiedzający ma wydać kasę na hotel, restauracje i zwiedzać – na tym się zarabia na tej imprezie. To teraz pomyśl o stratach Hanoweru jak im nie dojechało 22 mln osób.
Juz mi niedobrze bylo wczoraj jak mielili ten temat bez przerwy. A dzis lektura blogowpisu pisposla Girzynskiego przyprawila mnie o dobry humor na caly dzien
A tak przy okazji – mozna np. jakiemus poslowi powiedziec wprost ze jest kretynem i nie poniesc zadnych konsekwencji?
ech… a ja jako wrocławianin się nie cieszę. rozpierdziel rozpierdzielem, ale nie sądzisz mav, że do takiego rozpierdzielu i tak musi dojść prędzej czy później? i lepiej, żeby prędzej.
a i jedno jest też bolesne – oprócz władz Wrocławia nikt dupy w sprawie expo nie ruszył…
Podobno na świecie są trzy wielkie, ważne imprezy: Olimpiada, MŚ w piłce nożnej i Expo właśnie. Problem w tym, że o olimpiadzie i MŚ wszyscy chociaż coś wiedzą, a Expo? O tej imprezie wiedziałem tyle, że jest. Gdybym jednak miał coś oniej więcej powiedzieć, to musiałbym zamilknąć. I co ciekawe, nie jestem w tym osamotniony. Ba, jestem nawet w większości. I to przytłaczającej.
Jak na moje, to cała sprawa niepotrzebnie była tak przez media rozgłaszana. A przede wszystkim błąd popełniły władze Wrocławia, mówiąc głośno o statusie faworyta. To nie jest sport. Tu faworyci nie wygrywają. Wystarczy zerknąć na przyznawanie nagrody Nobla. Ilu z typowanych ‘faworytów’ ją dostało? Bo o Euro 2k12 chyba nie muszę przypominać?
A ja uważam, że wszelkie imprezy, dzięki którym jakaś kasa zostanie wpompowana w nasz piękny kraj, są jak najbardziej pożądane. Chyba dzięki EXPO trochę kasy wpadłoby nam do kiesy? Jakieś rozbudowy dla miasta? Chyba co nieco byśmy zyskali i strat może byśmy nie mieli? Nie znam się, więc jeśli się mylę to poprawcie mnie. Też jednak uważam, że EXPO jest bardziej dla firm niż zwykłego zjadacza chleba.
Pełna zgoda z Autorem
Gdzieś w Portugali straszą jeszcze rdzewiające po wystawie zapuszczone pawilony wystawiennicze.
walth – nie dla firm, tylko dla zjadaczy. Tam się nie prezentuje przemysł tylko kraje. Oczywiście, że było by fajnie, bo o Polsce przez jakiś czas by się mówiło. Ale i tak o nas będą o nas mówić i to dużo więcej niż o Korei bo tego samego roku zorganizujemy ME w piłce nożnej i zapewniam cię, że Polska nie będzie schodziła przez 2 tyg z pierwszych stron gazet – no chyba, że nam odbiorą organizacje
.
Jah piszesz o Lizbonie – tam też nie mają pomysłu co z tymi pawilonami zrobić, nie wspominając, że im 4 mln ludzi nie dojechało.
1000 razy powtarzane kłamstwo jest traktowane jak prawda. Jak zwykle Brocha łykasz wszystko jak pelikan.
Olimpiady, Mistrzostwa ani Euro nie przynoszą krociowych zysków.
O tym jak Niemcy wyszli na Mistrzostwach Świata w Piłce Nożnej można przeczytać tutaj
http://7dni.wordpress.com/2007/06/11/euro-2012-a-wzrost-gospodarczy/
Zauważcie że “zysk” z imprezy został policzony bez uwzględnienia WSZYSTKICH KOSZTÓW.
Huzarus dodaj wymiar promocyjny jakie daje Euro. Portugalczycy wyszli na swoje. Expo może tylko marzyć, o takim wymiarze promocyjnym. Po za tym nawet jakbyśmy mieli nie wyjść na swoje przy Euro. To przynajmniej to zmusza naszych polityków, żeby wybudować w Polsce choćby autostrady.