4 miesiące, 3 tygodnie i 2 dni

2007 listopad 11

Obejrzeliśmy z żoną wstrząsający i doskonały rumuński (to chyba pierwszy rumuński film jaki widziałem)film: 4 miesiące, 3 tygodnie i 2 dni – pokazano go w Polsce tylko dlatego zapewne, że w tym roku zdobył Złotą Palmę na festiwalu w Cannes.

Schyłkowe lata komunizmu w Rumunii. Ponurzy ludzie, nieoświetlone, opustoszałe, zimowe ulice, szarość i wszechobecna brzydota. Nic, co dawałoby choć odrobinę nadziei na zmianę, na lepsze, kolorowe, bardziej radosne życie. W takich realiach żyją i studiują przyjaciółki Otilia i Găbiţă, dla których, mimo wszystko, życie ma jeszcze posmak przygody i oczekiwania na spełnienie marzeń. Do czasu jednak, kiedy Găbiţă dowiaduje się, że jest w ciąży. Boi się zostać samotną matką, obawia się reakcji rodziców i otoczenia, nie chce rzucić studiów. Aborcja byłaby jakimś wyjściem z sytuacji, jest jednak nielegalna; poddanie się zabiegowi to już nie tylko dylemat moralny, ale również swoiste „droczenie się” z władzą, totalitaryzmem. Otylia pomaga swojej przyjaciółce w załatwieniu wszystkich formalności, rezerwuje pokoik w tanim hotelu, umawia spotkanie z tajemniczym Panem Bebe, podtrzymuje na duchu i wspiera. Obie dziewczyny razem przechodzą przez doświadczenie, po którym nic już nie będzie takie samo. Mungiu cofnął się w lata 80. poprzedniego wieku, do Rumunii pod rządami Ceaucescu. Opowiedział o studentce, która postanowiła poddać się aborcji, w tamtych latach w Rumunii nielegalnej. I o drugiej dziewczynie – przyjaciółce pomagającej jej zaaranżować spotkanie z lekarzem i zabieg. Mungiu pokazał upokorzenia dwóch kobiet, ale w tle jest też totalitaryzm i tamten czas – smutnych, szarych ludzi na ulicy, ordynarnych recepcjonistek w hotelu, strachu, ingerencji państwa w prywatne życie obywateli. Znakomity obraz. Prosty i wstrząsający.

Barbara Hollender, „Rzeczpospolita”

Zastanawiałem się dlaczego taki film nie powstał w Polsce – w końcu u nas temat aborcji – jest dyżurnym tematem nie mających pomysłów na swoją karierę polityków, który porywa zawsze bandę dewocyjnych oszołomów i kler (ostatni raz w tym roku – dzięki temu pozbyliśmy się szczęśliwie z parlamentu Marka Jurka, Artura Zawiszę i paru innych dewotów). Wydawałoby się, że prosto było by skręcić jakąś fabułkę na ten temat w Polsce, która odniosłaby sukces. A tu ani polskiego filmu, ani udanej frekwencji w kinach na rumuńskim flimie. Dlaczego? Może dlatego, że to jest prosty w środkach wyrazu, brutalny film, nie oderwany od rzeczywistości. Tzn. nie pojawiają się w nim żadne mistyczne obrazy które tak kocha nasze kino (np. totalnie spieprzony w ten sposób komornik Feliksa Falka – póki komornik (Chyra) nie zaczął mieć różnych widzeń i objawień, był to całkiem niezły film), bohaterki nie odkrywają nagle jakiegoś elementu nadprzyrodzonego w tym co zrobiły, tylko smutno, zimną rzeczywistość upokarzającej sytuacji w której się znalazły. Nie mogło być inaczej w Rumunii w której przez 23 lata czasu obowiązywania zakazu aborcji dla kobiet poniżej 40 roku życia urodziło się przeszło 2.000.000 niechcianych dzieci, umarło najmniej 10.000 kobiet, ofiar przeprowadzanych potajemnie aborcji (ciekawe jak ta statystyka wygląda obecnie w Polsce? W końcu mamy obecnie bardziej restrykcyjną ustawę aborcyjną, która na pewno nie jest żadnym kompromisem, niż Rumuni 20 lat temu). Film Cristian Mungiu nie jest głosem pochwalającym aborcję, ale jest totalną krytyką państwa wścibiającego nos w każdy przejaw prywatnego życia swoich obywateli.

 

6 Responses leave one →
  1. 2007 listopad 11

    Twórcy filmu powinni nakręcić inną wersję zakończenia, specjalnie na polski rynek. Otóż ta dziewczyna przed zabiegiem powinna uciec w objęcia Kościoła, rzucić studia i urodzić dziecko. Jestem pewna, że frekwencja byłaby znakomita – katecheci zaciągnęliby na seanse całe szkoły.
    Dalszego ciągu jej życia, czyli wyrzucenia ze studiów, zerwania kontaktów z rodziną i klepania biedy pokazywać jednak już nie należy.

  2. 2007 listopad 11
    KobietaZlekkąDłonią permalink

    @elenior
    Od kiedy to zajście w ciążę skutkuje wyrzyceniem ze studiów? Zerwanie kontaktów z rodziną? Klepaniem biedy? Nie wiem. Wydaje mi się, że nie niesie to zbyt często tak tragicznyck konsekwencji. Nie popadajmy w skrajności, bowiem każde z wymienionych może zdarzyć się i bez ” brzuszka”.

  3. 2007 listopad 12

    Hmm.. a przeczytałaś może cały post Brochy?:)Zwłaszcza cytowane przez niego streszczenie filmu?:)

  4. 2007 listopad 12
    Kobieta z lekką dłon permalink

    Oczywiście, że przeczytałam :)

  5. 2007 listopad 18
    Disapoint permalink

    Mnie ten film nie zachwycił. Widziałem go Wrocławiu w Lipcu na erze. Nie mogę powiedzieć że film mnie rozczarował ale spodziewałem się chyba czegoś innego…był mocny, ciężki, trudny ale nie zaskoczył mnie-miałem wrażenie powtórki polskiego kina moralnego niepokoju. Może przez to że z komunizmem jestem oswojony (chociaż sam niespecjalnie go pamiętam) obraz rumuńskiego reżysera nie był dla mnie szokiem-Bukareszt równie szary jak Gdańsk czy Warszawa w latach osiemdziesiątych. Ze skrajną krytyką kościoła w tej sprawie się nie zgadzam, instytucja ta prezentuje określony system wartości, a przynajmniej się stara(mają do tego prawo)-zdarzają się fanatycy i oszołomy ale tak chyba jest wszędzie…aborcja jest wydarzeniem koszmarnym dla każdej kobiety(a przynajmniej powinna być)- każdy taki wypadek powinien być rozpatrywany indywidualnie.To co się działo w Rumunii było chore, patologiczne i miało straszne konsekwencje co nie zmienia faktu że porównywanie katolickich hierarchów do Ceaucescu nie jest ok. Kobieta powinna mieć możliwość rozważenia decyzji o usunięci ciąży przed zabiegiem-powinna mieć szansę spojrzenia na to co chce zrobić ze wszystkich perspektyw. Państwu jako instytucji jednak nic do tego jaki będzie jej ostateczny wybór…

  6. 2007 grudzień 30
    Dunaj permalink

    Akcja nie toczyła się w Bukareszcie. Z tego co pamietam to chyba w Tulcea. Rzeczywiście film tworzył klimat ale rozterki bohaterów moim zdaniem nie przenoszą się w odpowiedni sposób na widza. Po prostu oglądasz, masz chwilę refleksji i dalej nic..

Leave a Reply

Note: You can use basic XHTML in your comments. Your email address will never be published.

Subscribe to this comment feed via RSS