Lewicowa nachalna propaganda czyli Katedra w Barcelonie
Idąc za namową Waltha przeczytałem książkę Ildefonso Falconesa “Katedra w Barcelonie” i nie zawiodłem się, bo mimo, że to nie jest arcydzieło literatury, a porównywanie jej do “Cienia wiatru” Carlosa Zafona to jednak nadużycie. To Katedra w Barcelonie jest mimo to świetną powieścią historyczną, która ma wszystko co dobra powieść powinna mieć. Katedrę można też odczytać jako krytykę średniowiecza, a zwłaszcza stosunków feudalnych oraz nietolerancji religijnej. Książka jest bardzo dobrze udokumentowana dzięki czemu dostajemy historię XIV wiecznej Barcelony w miłej do czytania pigułce. Choć muszę przyznać, że niektóre opisane w tej książce wydarzenia, wydawały mi się nie prawdziwe, to jednak dzięki zamieszczanemu posłowiu można się dowiedzieć, że były to wydarzenia jak najbardziej autentyczne wplecione do fikcyjnej fabuły. Książka też w doskonały sposób pokazuje jak kościół traktował starszych braci w wierze (zresztą pokrywa się to z tym co czytałem m.in. w książkach ks. Stanisława Musiała) i nie mam wątpliwości, gdyby nie doskonała robota kościoła, wykonywana bardzo sumiennie od średniowiecza zapewne nie byłoby holocaustu, czy mordowania przeciwników politycznych w Argentynie, o których pisałem jakiś czas temu. Co ciekawe wydaje mi się, że w Polsce ta książka może się spodobać ze względu na kult maryjny, który jest bardzo silnie prezentowany w tej powieści. Choć moim zdaniem najlepszym komentarzem do roli kościoła, który wyłania się z tej książki (i który podzielam) jest napis z t-shirta, który kiedyś widziałem:
JEZUS KOCHA
moje pieniądze
Jeszcze jedno, już myślałem, że czasy kiedy książka potrafi rozpalać umysły mamy dawno za sobą, zwłaszcza powieść historyczna – jednak myliłem się – znalazłem recenzję Katedry w Barcelonie autorstwa członka UPR (dla mnie to partia pajaców), który jak sam piszę co prawda jej nie przeczytał (pisałem coś wcześniej o pajacach?), ale się nad nią zatrzymał w swoim blogu, oto jakie spostrzeżenia ma pan Rajca z lektury recenzji do Katedry w Barcelonie:
jest to kolejna lewicowo nachalna propaganda, przeciw kościołowi, cywilizacji, propaganda polit-poprawna, trockistowska, lewacka..
Trochę mi tu brakuje choćby napomknięcia czegoś o cywilizacji śmierci, którą ta książa z pewności propaguje.
Panorama Katalonii XIV wieku, kraju wielu kultur i religii z fabułą uciemiężonego pańszczyźnianego chłopa, gdzie w ramach „ prawa pierwszej nocy” posiadł okrutny feudał żonę pańszczyźnianego chłopa o nazwisku Bernat.
Jakby pana Rajca zadał sobie trud przeczytania tej powieści (albo chociaż posłowia) to by się dowiedział, że prawo pierwszej nocy obowiązywało wówczas w Kataloni, a po jego likwidacji, król musiał wypłacić Panom odszkodowanie.
Żona Bernata ucieka z maleńkim synkiem do Barcelony ( ciekawe jak uciekała, skoro był zakaz poruszania się ze wsi do miast! Chyba, że pomogła jej w ucieczce ,Międzynarodowa Organizacja Praw Człowieka z siedzibą w Brukseli!) – gdzie po roku i jednym dniu zdobywa status obywatela
Znowu brak lektury się kłania – nie żona Bernata, a sam Bernat uciekł z synem! A co do tego roku i jednego dnia, to jakby przeciętny członek UPeRu poczytał z historii coś więcej niż o Stalinizmie to zapewne by wcześniej, czy później wpadł na takie oto powiedzenie: “Powietrze miejskie czyni wolnym” – było to prawo, które obowiązywało w wielu ówczesnych miastach (prawo to pochodzi najprawdopodobniej ze Świętego Cesarstwa Narodu Niemieckiego).
Chłopka „obywatelem” już w XIV wieku? Naprawdę dobre!!! Okazuje się, że już wtedy feministki święciły triumfy!!!… w „mrocznym Średniowieczu” jak twierdzi obecna lewica feministyczna..
Członek UPR blogerem, a myślałem, że czasy mrocznego średniowiecza już za nami!
Bo – według obliczeń Lewicy inkwizycja spaliła na stosie „ miliony ludzi”…. A ja mam informacje ( hr .Tyszkiewicz się kłania!), że około 30 tysięcy! Wobec 200 mln wymordowanych przez komunizm!!!!!!
Teraz zrozumiałem Falcones napisał powieść historyczną, żeby zaczernić obraz zbrodni komunizmu, a raczej żeby komunizm wybielić na tle zbrodni kościoła. A więc tak! Jak z Harrym Potterem w Radiu Maryja to spisek! Jak by nie było IMHO książkę warto przeczytać. A bloga pana Rajcy to chyba zacznę czytać regularnie w celach rozrywkowych.
—————-
Teraz słucham: John Coltrane – The Inch Worm
















Dzięki za informację – będę czytał i książkę i polecanego Rajcę, brakuje mi Powtórki z Rozrywki…
Pozdrowienia…
Widzę, że UPR wychowuje godnych następców JKM. Cóż, Stańczyków brakuje…
Jak sie ma poparcie w okolicach bledu w obliczeniach, to nie mozna byc niczym innym jak tylko wypadkowa roznych bledow – wychowawczych, umyslowych, lekarskich. I wtedy wychodza takie twory jak recenzja ksiazki bez jej czytania.
Ideologiczne skrzywienie wyparło zdrowy rozsądek i trzeźwe spojrzenie. UPR odwołuje się w w swojej nazwie do tego, co realne. Widać na tym przykładzie, że to określenie na wyrost i bez pokrycia w faktach.
@Voltaire:
Stańczyków Ci u nas dostatek. Jeśli ten Ci się podoba, to sobie go zatrzymać możesz – oby jak najdalej od polityki…
“I nikt nie przekona nas, że czarne jest czarne, a białe jest białe…”
W zasadzie jet mi obojętne czy ten co zabija to komunista, faszysta, czarny czy fioletowy. Przeraża mnie PRZEMOC używana do zawłaszczanie władzą.
Lecz to przecież nic nowego. Było zawsze.
Lecz najczęściej… Korzyści z tego były relatywnie krótkie.
Inkwizycja leży w szczególnym obszarze moich zainteresowań. Przyczyna jest prosta, moim zdaniem był to specjalny sposób zastraszenia poddanych i ukazania tego czego zobaczyć w inny sposób trudno – gniewu Bożego.
Oczywiście “LEWICA” pierdoły wypisuje. Bowiem nie w ilości stosów metoda zastraszania, lecz w budowaniu wyobraźni STRACHU.
Strach przed Bogiem groźnym był podstawą UPRAWIANIA wiary.
Nieco ten problem poruszyłem:
http://wierszole2007.wordpress.com/2007/08/15/spojrzalem-w-lustro/
//z taka konkluzją:
Zauważam tylko, że z powyższych danych wynika że stos płonął co ok trzy miesiące, a to taki akurat okres, w którym oskarżonego można troszkę potorturować by miał szczerą ochotę z własnej woli oczyścić w ogniu swoją chorą dusze, i co najważniejsze, przypomnieć CIEMNEMU LUDOWI, co go czeka gdy zacznie się mądrować.//
Temat fascynujący, czekam na wolna chwile by podzielić się z państwem innymi w tym temacie przemysleniami.
Serdecznie pozdrawiam.
Wyjezdzam na kilka dni nad Superior.Zabieram “Katedre”.Jestem do tylu z ta ksiazka.
fakt, iż imć pan Rajca swojego bloga posiada na onecie mówi moim skromnym zdaniem sam za siebie
No na mnie ta książka zrobiła większe wrażenie niźli “Cień wiatru”. Obie są dobre i warte przeczytania.
Pozdrawiam
Książka naprawdę dobra i poleca ją nawet prawicowiec, czyli ja:).
Nie czepiałbym się UPR-u w tym komentarzu. Książka jest o wiele wiele ciekawsza niż czyjeś żale nad nią, więc po prostu nie warto się nimi w ogóle przejmować. O ktoś powypisywał głupoty i tyle. Lepiej się na nie nie oglądać i przeczytać “Katedrę”.
—-
Żadną miara nie ideologizowałbym “Katedry w Barcelonie”.
W mojej ocenie nie jest ani proreligijna, ani antyreligijna. Arnau jest wzorowym chrześcijaninem (jak każdy grzeszy – związaek z Aledis – ale jednak zdaje sobie sprawę z tego, ze to co robi jest złe. Potrafi jednak walczyć ze słabością swojego charakteru). Jest też pięknie zarysowany kult maryjny. To wszystko powinno otrzeźwić umysły tych, którzy widzą w książce atak na religię.
Są oczywiście fragmenty, które podkopują wiarę w Kościół, ale umówmy się. Wtedy Kościół nie byl silny dzięki swej hierarchii, ale dzięki prostym ludziom i zwykłym księżom, zakonnikom.
Witam autora, wlasnie przeczytalam ta ksiazke i tez mi sie spodobala. Owszem, nie jest to wielka literatura, ale z pewnoscia dobra beletrystyka z rzetelnie przedstawiona historia. Jako byla studentka historii mam uczulenie na filmy i powiesci, ktore znieksztalcaja prawde, choc nie mam nic przeciwko fikcyjnym wydarzeniom rozgrywajacymi sie na tle tego, co naprawde mialo miejsce, trzeba jednak zaznaczyc granice i trzymac sie jej, co wlasnie zrobil autor (w przeciwienstwie do “Kodu Leonarda Da Vinci” czy innych modnych ostatnio teorii spiskowych!). Poslowie to dobry pomysl dla dociekliwych czytelnikow.
)
Co do prawa pierwszej nocy i zniewolenia feudalnego chlopow, to myslalam, ze sa to sprawy oczywiste i ze kazdy wie, ze chlopi zyli jak zwierzeta (czasem gorzej), a o zasadzie roku i jednego dnia uczylam sie juz w 4 klasie
Pisarz nie jest wybitnym artysta, ale fajnie przedstawil sredniowiecze i za to ma plusa.
Nie przesadzałbym z egzaltacją, ale można jakoś wbić się w rytm fabuły i dotrwać do ostatniej strony. Chyba tylko w Polsce taka powieść może prowadzić do sporów ideologicznych i to jest przyznać muszę dość żenujące. I żeby się nie powtarzać – dobrą recenzję znajdziecie na: http://www.biblionetka.pl/art.asp?kom=tak&oid=-1&aid=58529